Menadżer Manchesteru United będzie sterował swoimi podopiecznymi przy linii boiska w mecz z Wolverhampton. Wcześniej było to dość wątpliwe, gdyż Szkot zachorował.

Fergusona zmógł wirus, którego pierwsze objawy zauważono już podczas lotu powrotnego z meczu z Bursasporem. W dodatku to ta sama choroba, która dopadła innych czterech członków składu przed wtorkowym meczem. Jej ofiarą padł między innymi Darron Gibson, co oznacza, że nie zagra on na Molineux. Tymczasem, chociaż opiekun „Czerwonych Diabłów” był nieobecny na piątkowej konferencji prasowej, szykuje się on do meczu na Old Trafford.
– Menadżer jest chory od powrotu z Turcji. Wczoraj przyjechał z wirusem. Podobnie czuł się w trakcie lotu powrotnego. Przedwczoraj poczuł się gorzej, więc na jakiś czas musimy izolować go od klubu. Mówi się, że to ten sam wirus, co ostatnio wokoło zarażał. To jedna z tych rzeczy, która zdobywa nad tobą panowanie i ciężko się jej pozbyć, lecz trener będzie obecny na jutrzejszym meczu – powiedział asystent Fergusona, Mike Phelan.











