Sekcja monitoringu i rozwoju młodych polskich piłkarzy istnieje od dwóch lat. Mimo wielu przeciwności losu, ma już na swoim koncie wiele sukcesów na czele z przekonaniem do występów w reprezentacji Polski, Sebastiana Tyrały z Borussi Dortmund. Maciej Chorążyk podkreśla jednak, że mimo to, sekcja wciąż zmaga się z problemami, a największy z nich to brak funduszy na opłacanie skautów, których większość pracuje na zasadzie wolontariatu.
Sekcja monitoringu i rozwoju młodych polskich piłkarzy istnieje już dwa lata. Jak oceniłby Pan dotychczasową działalność sekcji?
Mimo wielu przeciwności, a raczej braku funduszy, udowodniliśmy, że można działać i zdobywać piłkarzy, którzy zostaliby przeoczeni czy zapomniani, gdyby sekcji nie było. Ponad czterdziestu chłopaków dostało szansę pokazania się trenerom młodzieżowych reprezentacji Polski. Kilkunastu pewnie na stałe zagości w składach kadry narodowej poszczególnych roczników. Ponadto w reprezentacji zadebiutował Sebastian Tyrała – pierwszy tego formatu piłkarz, który wcześniej grał i zdobywał trofea dla Niemców.
Jakie są największe osiągnięcia sekcji, poza osobą wspomnianego już Sebastiana Tyrały?

Jest Sebastian Czajkowski z Schalke 04, Andy Surgota z Hannover 96, Adrian Lis z Alemanii Aachen, bracia Przybyłko z Arminii, no i czekamy na debiut Nick`a Meace`a z Wigan. Takich piłkarzy jest więcej, a spora grupa czeka na pierwsze powołania.
A jak wygląda sprawa Ludovica Obraniaka? Kiedy będzie wiadomo, czy pomocnik Lille będzie mógł grać w reprezentacji Polski?
Już powoli tracę nadzieję… Dwa oficjalne pisma wysłane do FIFA trafiły chyba do czarnej dziury, porozumieć się z człowiekiem, który jest za to odpowiedzialny, graniczy z cudem. A czas mija i szanse maleją. Opisałem dokładnie sprawę Grzegorzowi Lacie, który obiecał zająć się tą sprawą. To ostatnia nadzieja.
Co przez te dwa lata było największym problemem w działalności sekcji?
Brak funduszy na opłacenie skautów. Ja, jako koordynator, pobieram pieniądze z PZPN i mam zwrot kosztów za telefon, siatka skautów rozsiana po całym świecie może o tym póki co pomarzyć. Dwóch skautów z Niemiec miało zwroty za przejazdy i telefon, ale to za mało, bo dobrą pracę trzeba nagradzać finansowo. Ci ludzie znają się na rzeczy i wykonują charytatywną pracę od dwóch lat, poświęcając temu mnóstwo czasu. To musi w końcu zacząć działać profesjonalnie i muszą się znaleźć pieniądze na to. Turcy przeznaczają mnóstwo czasu na działalność trzech swoich biur w Niemczech, my nie… Obecnie przedstawiam projekt rozwoju sekcji Wydziałowi Szkolenia PZPN i mam nadzieję, że znajdą się fundusze na choćby minimalną pensję dla skautów, na stronę internetową, na zwroty kosztów dla skautów pracujących w Anglii, Skandynawii, USA. Mam wiele pomysłów na rozwinięcie naszej działalności, ale bez przysłowiowej „kasy” daleko nie zajedziemy. Grzegorz Lato w swoim programie wyborczym obiecał rozwinięcie pracy komórki i na to liczę. Rozmawiałem o tym z prezesem i on bardzo przychylnie patrzy na naszą pracę.











