Mimo iż Bartosz Kapustka odgrywał kluczową rolę w taktycznej układance Gonçalo Feio, jego brak – wbrew uzasadnionym obawom – tchnął w drużynę nowy impuls. Początkowo mogło się wydawać, że kontuzja Kapustki przypieczętuje kolejny sezon bez pucharu w klubowej gablocie Legii. Po miesiącu jego nieobecności można jednak odnieść wrażenie, że Legia jeszcze nie składa broni.
Bartosz Kapustka strzela, Legia przegrywa – paradoks lidera?
Statystyki mówią jedno – był to sezon w wykonaniu Bartosza Kapustki bardzo dobry. Dziewięć bramek i jedna asysta czynią go jak na razie najlepszym strzelcem Legii w bieżących rozgrywkach. A wyniki mówią drugie – Legia z Kapustką w składzie w tym roku (tj. 2025) wygrała w lidze dwa razy na osiem meczów. Natomiast pod nieobecność kapitana „Wojskowi” wygrali trzy mecze na cztery rozegrane. Oczywiście składowymi takich wyników mogą być również inne czynniki bądź dyspozycja dnia.
Lewa strona Legii – opuszczona strefa
W tym sezonie w miarę niezawodnym elementem układanki Gonçalo Feio byli Kapustka, Augustyniak i Wszołek. Mamy tu oczywiście na myśli to, że zawodnicy ci nie schodzili poniżej pewnego poziomu. Oglądając mecze Legii w lutym i marcu, można było odnieść wrażenie, że „Wojskowi” dogadali się, że gra lewą stroną jest bez sensu i lepiej rozgrywać akcje ofensywne tylko prawą stroną. Współpraca Wszołka z Kapustką momentami wyglądała bardzo dobrze. Tylko kibice mogli się zastanawiać, dlaczego nie ma z tej współpracy korzyści dla drużyny w postaci bramek. Paweł Wszołek strzelił dwie bramki i zanotował trzy asysty w dotychczasowych spotkaniach. Kacper Chodyna ma na swoim koncie trzy bramki i dwie asysty. Liczby te nie są współmierne do liczby rozgrywanych akcji ofensywnych prawą stroną. I tak na pozycji półprawego środkowego pomocnika gra Bartosz Kapustka.
Usilne granie tylko jedną stroną jest oczywiście podyktowane tym, że Ruben Vinagre od momentu powrotu po kontuzji cały czas szuka formy. Luquinhas również po wymuszonej przerwie nie może złapać odpowiedniego poziomu grania. Ten fakt nasila już spekulacje o stosowności wykupienia go z Fortalezy – kwota wykupu oscyluje w okolicy 1–1,45 miliona euro, co przy obecnej formie jest sumą nieakceptowalną. Oczywiście jest to artykuł o Bartoszu Kapustce, więc nie będziemy się rozpisywać na temat Patryka Kuna. Nadmienić można, że w bieżącej kampanii dwukrotnie wszedł w drybling i jeden z tych dryblingów zakończył się sukcesem.











