Od 31 stycznia w Chinach trwa rok Konia! W Państwie Środka jest to okres niezwykle pozytywny, doskonały czas do rozpoczęcia nowych projektów, a także realizowania wszelakich planów, również tych spod znaku dolara. Okazuje się jednak, że sporo osób może się na tym przejechać, tak jak na zwierzaku przejechał się Marcin Robak!
Na co mógł liczyć Marcin Robak przed wyjazdem do Chin? Według horoskopu Polak jest Psem. Czytamy: to powinien być szczęśliwy rok dla Psów! No i do czasu był. Były zawodnik Pogoni Szczecin trafił do chińskiego Guizhou Renhe. Czego chcieć więcej. Z pewnością duże pieniądze, a i być może już niedługo szansa na walkę w azjatyckiej Champions League? Reprezentant Polski nie czułby się tam również samotnie. Od kilku miesięcy barwy czwartej drużyny Super League reprezentuje Krzysztof Mączyński.
Spójrzmy, co jeszcze obiecywano naszemu 31-latkowi. Dla gracza z Legnicy miał to być nie tylko rok wzlotów w sprawach osobistych, ale również w pracy. W zawodach wymagających kreatywności, a piłkarz niewątpliwie musi się tym wykazywać, Psy miały się znakomicie sprawdzać. Przez kilka miesięcy rzeczywiście się to udawało. Czy teraz Robak może mieć problemy ze znalezieniem nowego pracodawcy? O sam angaż w T-Mobile Ekstraklasie może być łatwo, ale czy od razu da radę przebić się do pierwszej jedenastki? Przecież do rozpoczęcia naszej ukochanej ligi zostało jedynie jedenaście dni!
Jeśli chodzi o pieniądze i stan zer na koncie, to tutaj horoskopy nie są zbyt zgodne. Jedne mówią, by bazować na instynktach. To właśnie z nimi uda się utrzymać majątek na stałym poziomie. Inne głoszą, że pieniądze nie są celem życia Psa. Może po prostu ta cała przygoda z Guizhou Renhe nie była mu pisana? A może zwyczajnie zbyt długo analizował to, czy wyjazd tam się opłaca? W tej chwili trudno powiedzieć.
Chwilę po opublikowaniu przez 2×45.info informacji o rezygnacji przez 19-letni klub z usług Polaka spróbowaliśmy skontaktować się z samym zainteresowanym. Mimo że wciąż nie ma potwierdzenia, czy dziewięciokrotny reprezentant naszego kraju rzeczywiście dostał bilet w drugą stronę, to nietrudno się tego domyślić. Zapytany o Chiny, dość szybko powiedział, że dziś nie ma ochoty na rozmowę.
Niestety, Marcin Robak dość boleśnie spadł z tego chińskiego Konia. Na całe szczęście czas szybko zagoi jego rany, a król strzelców naszej ligi prędko znajdzie sobie nowego pracodawcę. Jeśli nie za granicą, to u nas w kraju.











