Southampton potwierdził w oficjalnym oświadczeniu, że chiński biznesmen Gao Jisheng zostanie nowym właścicielem klubu. Nabycie 80% akcji kosztowało go 210 mln funtów, co jak na drużynę z Premier League zdecydowanie nie jest zbyt wygórowaną ceną. Co przejęcie akcji oznacza dla klubu z południa Anglii i dlaczego Southampton nie podąży na rynku transferowym ścieżką Milanu? Odpowiedź na te pytania znajdziemy, spoglądając kilka lat wstecz.
23 kwietnia 2009 roku to data, której kibice z St Mary’s Stadium nie wspominają najlepiej. Trapiony problemami finansowymi Southampton remisuje 2:2 z Burnley i tym samym przypieczętowuje swój los – spadek do League One. Dodatkowo nałożono na niego karę odjęcia dziesięciu punktów na starcie rozgrywek, co skutecznie uniemożliwiło mu powrót to Championship już w pierwszym sezonie. Wielki powrót nastąpił dopiero w kampanii 2010/2011. „Święci”, już bez Marka Saganowskiego w składzie, uzyskali awans z drugiego miejsca – co do dzisiaj uważane jest za oficjalny początek nowego rozdziału w historii klubu.
Kluczowe dla losów drużyny wydarzenia miały jednak miejsce nie na boisku, ale w klubowych gabinetach. 14 mln funtów – tyle zapłacił za zakup Southampton właściciel grupy firm Mali Holding – Markus Liebherr. Tym samym uratował stojący na skraju bankructwa klub i zapoczątkował projekt, którego pierwsze efekty widzimy dzisiaj. Liebherr był właścicielem tylko przez krótki czas, gdyż w 2010 roku zmarł, a akcje klubu z St Mary’s Stadium odziedziczyła jego córka Katharina. I to właśnie ona była stroną dokonanej niedawno transakcji, na której, biorąc pod uwagę zapłacone za klub pieniądze, rodzina Liebherrów zarobi 150 mln funtów.
Jak były policjant został bohaterem afery korupcyjnej?
Gao Jisheng przez siedem lat pracował jako policjant. Było tak do momentu założenia przez niego w 1995 roku firmy Lander, dzięki której sowicie się wzbogacił. Biznesmen ma w swoim życiu również incydent, który w owym czasie nie wpłynął dobrze na jego reputację. Mniej więcej w momencie, w którym Southampton walczył o awans do Championship, w Chinach wybuchła afera korupcyjna. Wiceprezydent miasta Suzhou przez kilka lat otrzymywał spore łapówki, których suma wynosić mogła nawet 15 mln dolarów. Jaki udział miał mieć w tej historii nowy właściciel Southampton? Był ponoć jednym z tych, który te łapówki wręczał. Ostatecznie wiceprezydent miasta został stracony, natomiast Jishengowi nigdy nie udowodniono winy.
Powstaje tutaj pytanie, czy przez swoją niejasną przeszłość miał jakiekolwiek problemy z nabyciem akcji klubu? Biorąc pod uwagę, że do przejęcia jednak doszło, odpowiedzi możemy się domyślać. Angielska liga zastosowała wobec niego swój proces weryfikacyjny, jednak nie bardzo wiadomo, na czym on dokładnie polegał.
Obecnie proces weryfikacyjny stosuje się wobec akcjonariuszy chcących nabyć więcej niż 30% akcji klubu, a dwoma jego głównymi elementami jest sprawdzenie, czy kontrahent posiada płynność finansową oraz czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie był skazany wyrokiem sądu. Według znanych nam faktów Jisheng skazany nigdy nie został, zostawmy więc sprawę jego przeszłości i zastanówmy się, co jego przyjście oznacza dla Southampton.











