Reprezentacja Chile jednobramkowo pokonała Honduras. Pokazała się z bardzo dobrej strony, grając szybki i kreatywny futbol, na który rywale nie mieli żadnej odpowiedzi.
Obie ekipy wybiegły w składach, w których zabrakło większych niespodzianek. Trenerzy postawili na sprawdzone i wytrenowane schematy gry. Jedynym wyjątkiem był brak w drużynie Chile najlepszego strzelca eliminacji, grającego w Realu Saragossa Humberto Suazo. „El Chupete” przeszedł dziś rano testy medyczne, które niestety wyszły na tyle źle, że Marcelo Bielsa nie zdecydował się postawić na swego asa.

Już w 3. minucie meczu Fernandez groźnie uderzał z rzutu wolnego. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką. Był to, jak się okazuje, pierwszy znak dominacji Chilijczyków, która z każdą minutą się wzmagała. Podopieczni Bielsy, grając wysokim pressingiem, spokojnie prowadzili grę, popisując się kilkoma efektownymi zagraniami. Strzały Honduran były na tyle słabe i niecelne, że Claudio Bravo mógł je traktować jako przedłużenie rozgrzewki.
Wysiłki Chile przyniosły efekt dopiero w 34. minucie spotkania. Ładną, szybką i płynną akcję zespołu na bramkę zamienił Beausejour, umieszczając piłkę w siatce z najbliższej odległości. Chwilę później powinno być 2:0, ale tym razem Honduranom sprzyjało szczęście. Przychylny los pomagał im w pierwszej połowie jeszcze kilkukrotnie. Gospodarze mieli wielkie problemy z zatrzymaniem szalejącego w linii ataku Alexisa Sancheza, który był z pewnością najlepszym graczem pierwszej odsłony meczu.
Druga połowa zaczęła się od mocnego, niestety jednokrotnego uderzenia reprezentacji Hondurasu. Piłkarz gospodarzy został sfaulowany na granicy pola karnego, jednak sędzie uznał, że interwencja była czysta. Kolejne minuty to zdecydowana przewaga Chile. Sanchez, Fernandez i spółka pokazali naprawdę dobry i kreatywny futbol. Niestety dla nich, świetnie dysponowany był bramkarz Hondurasu, Valladrez. Piłkarze z Ameryki Środkowej mieli wielkie problemy z przebiegnięciem linii środkowej boiska. Gol dla Chilijczyków wisiał w powietrzu od początku drugiej części meczu. Mało tego, gol padł, tyle że ze spalonego.

Do końca meczu obraz gry nie uległ zmianie. Było wiele walki, ciekawych i pomysłowych akcji. Pewnie prawie nikt się tego nie spodziewał, ale mecz pomiędzy Chile a Hondurasem był jednym z najlepszych, a może i jak dotąd najciekawszym meczem afrykańskiego mundialu. Chile pokazało, że głosy stawiające ich w roli czarnego konia turnieju nie były przesadzone.










