Podczas gdy ofensywa Manchesteru w tym sezonie kuleje, Javier Hernandez już czternaście razy wpisał się na listę strzelców w Bayerze Leverkusen. To więcej goli, niż zdobyli wszyscy napastnicy „Czerwonych Diabłów” razem wzięci. Głosy krytyki kierowane są pod adresem Louisa van Gaala, który bez żalu oddał bramkostrzelnego snajpera drużynie „Aptekarzy”. Czy Holender ma pomysł na drużynę?
Najlepszym strzelcem Manchesteru jest w tym sezonie Wayne Rooney, który w dwudziestu meczach trafił zaledwie siedmiokrotnie. O jedną bramkę mniej strzelił Anthony Martial, drugi i ostatni nominalny napastnik w składzie. Trzynaście goli zdobyła więc cała formacja ofensywna klubu, podczas gdy Chicharito oraz van Persie w Fenerbahce mają już na koncie trafień dwadzieścia. Abstrahując od liczby bramek, gra United jest nudna i przewidywalna. O ile holenderski menedżer usprawnił obronę (co i tak nie ma już żadnego znaczenia, gdyż po wtorkowym meczu Ligi Mistrzów z Wolfsburgiem wszyscy podstawowi defensorzy są kontuzjowani), o tyle atakujący wydają się nie mieć żadnego pomysłu na wpakowanie piłki do siatki.
Co więcej, kiedy już do sytuacji strzeleckich dochodzą – brakuje im skuteczności. W dwóch ostatnich spotkaniach dwie stuprocentowe okazje zmarnował Marouane Fellaini, który nie potrafił z metra trafić do siatki, za każdym razem strzelając w bramkarza. W większości zespołów miejsce Belga zajmowałby w polu karnym napastnik, inaczej jest jednak w czerwonej części Manchesteru. Latem klub opuścili Hernandez i van Persie, nie przedłużono wypożyczenia Falcao (co akurat nie było złą decyzją). Jedynym snajperem pozostał Wayne Rooney, w którego szumne zapowiedzi dwudziestu pięciu bramek w sezonie mało kto wierzył. Wszyscy fani czekali na głośny transfer snajpera, który zapewniłby stabilność i określoną liczbę goli, mówiło się między innymi o Robercie Lewandowskim czy Edinsonie Cavanim. Ostatecznie na Old Trafford trafił nieznany szerszej publiczności nastolatek z Monaco, Anthony Martial, i to w ostatni dzień okienka transferowego.













