Chelsea w derbach Londynu pokonała jedną ze słabszych w tym sezonie drużyn Premier League, Crystal Palace, 2:1. Gospodarze nie rozegrali świetnego spotkania i byli nieskuteczni, ale ostatecznie, po golach Torresa i Ramiresa, zdobyli trzy punkty i wskoczyli na drugie miejsce w tabeli.
„The Blues” zaczęli od spokojnych ataków. Mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki, ale nie znajdowało to przełożenia na akcje podbramkowe. Pierwsza z nich, kiedy już nastąpiła, zakończyła się golem. Willian przejął piłkę w środku pola, oddał strzał z 20 metrów. Speroni odbił futbolówkę na słupek, ale dopadł do niej Torres i skierował do siatki. Od 16. minuty miejscowi prowadzili.
Chwilę później Ivanović przedarł się prawą stroną, ograł kilku rywali, ale pomylił się minimalnie przy strzale. Obraz gry w sumie się nie zmienił, Chelsea dominowała, dlatego wielki szok przeżyli kibice w 29. minucie. Puncheon dośrodkował z lewej strony, a niedokładnie pilnowany Marouane Chamakh wykorzystał gapiostwo Terry’ego i wyrównał stan meczu.
Ten gol podziałał na gospodarzy bardzo pobudzająco. Od razu akcja Maty z Ivanoviciem mogła zakończyć się golem, gdyby nie ofiarna interwencja obrońców. Za to w 35. minucie podopieczni Mourinho rozegrali spokojnie piłkę przed polem karnym, Hazard zagrał do Ramiresa, a Brazylijczyk huknął nie do obrony w sam róg bramki, i Chelsea odzyskała prowadzenie.
Chwilę przed przerwą, po świetnej indywidualnej akcji Hazarda, na 3:1 mógł podwyższyć Wilian, ale strzelił zbyt anemicznie, by do tego doszło. Do przerwy było zatem 2:1.
Po przerwie pierwszy niezłą okazję do zdobycia gola miał w 54. minucie Puncheon. Jego strzał obronił jednak Cech. Chwilę później golkiper gospodarzy musiał się bardziej wysilić po uderzeniu Delaneya. To pozwoliło gościom złapać wiatr w żagle, czym sprawiali Chelsea bardzo dużo problemów.
Na kwadrans przed końcem powinno być 2:2. Dośrodkowanie Jerome’a zamykał O’Keefe, którego strzał obronił Cech, dobitkę zablokował Ivanović, a następnie wspólnie z Terrym i Azpilicuetą udało im się ofiarnie wybić piłkę. Niedługo potem gospodarze powinni załatwić sprawę. Trochę przez przypadek wyszli we trzech na bramkarza, ale akcję fatalnie zakończył Ramires, podając wprost w ręce Speroniego.
Sekundy później, po świetnej wymianie piłki, Schuerrle znalazł się sam na sam. Jego strzał obronił Speroni, następnie dobitkę Demby Ba, a kolejny strzał został już zablokowany. Ostatnie minuty nie przyniosły zbyt wielu nerwów i gospodarze, choć po nie najlepszym spotkaniu, to zasłużenie zainkasowali trzy punkty.










