Piłkarze prowadzeni przez Jose Mourinho pokonali na wyjeździe Liverpool, sprawiając, że rywalizacja o tytuł mistrzowski będzie jeszcze ciekawsza. Bramki dla „The Blues” zdobyli Ba oraz Willian.
Mecz na Anfield zapowiadał się niezwykle ciekawie, gdyż obie ekipy cały czas pozostają w walce o zwycięstwo w Premier League. Fenomenalnie zapowiadające się starcie rozpoczęło się od nieznacznej przewagi podopiecznych Jose Mourinho, który na ten mecz desygnował dość rezerwowy skład. Efektem tego był chociażby potężny strzał z dystansu Cole’a, ale bramkarz „The Reds” nie miał zbyt wielkich trudności z interwencją. Z czasem jednak do głosu zaczęli dochodzić gospodarze i z każdą minutą ich dominacja była coraz bardziej wyraźna. Ta jednak nie trwała zbyt długo i od 25 minuty mecz się wyrównał i nie oglądaliśmy zbyt wiele sytuacji podbramkowych.

W 37. minucie byliśmy świadkami sporego spięcia pod bramką Mignoleta, gdyż Flanagan rozegrał piłkę ręką i goście, na czele z portugalskim menadżerem głośno domagali się odgwizdania rzutu karnego. Arbiter takiej decyzji jednak nie podjął i trzeba przyznać, że nie była ona łatwa i żadna z kolejnych powtórek nie rozwiała wątpliwości. Tuż przed przerwą Chelsea miała znakomitą szansę na wyjście na prowadzenie, ale Kalas nie trafił w piłkę w dobrej sytuacji. W doliczonym czasie gry „The Blues” dopięli jednak swego. Gerrard w fatalny sposób stracił piłkę, a Demba Ba w sytuacji sam na sam się nie pomylił.
Tak jak mogliśmy się spodziewać, od początku drugiej części gry do ataku ruszyli podopieczni Brendana Rodgersa. Dopiero po godzinie gry ich ataki mogły przynieść wreszcie sukces, lecz Schwarzer popisał się świetną paradą po strzale Allena. Kolejne minuty nie przyniosły zbyt wielkich zmian. „The Reds” cały czas przeważali, ale nie potrafili przebić się przez zasieki obronne rywali, które Jose Mourinho wzmocnił jeszcze bardziej, wprowadzając na plac gry Cahilla.
W końcówce meczu Liverpool bił już tylko głową w mur i nie udało mu się ani razu poważnie zagrozić gościom z Londynu. W doliczonym czasie gry wszystko mogło jednak odejść w niepamięć, ale strzał Suareza został zatrzymany przez Schwarzera. Chelsea niczym wytrawny gracz po chwili dobiła jeszcze gospodarzy, a na listę strzelców wpisał się Willian.
Chelsea pokonała na Anfield Liverpool i wyraźnie dała do zrozumienia, że nie zamierza rezygnować z walki o tytuł mistrzowski. A sama walka zapowiada się niezwykle ciekawie, bo „The Reds” mają na koncie 80 punktów, Chelsea o dwa punkty mniej, a Manchester City 74. Trzeba jednak pamiętać, że podopieczni Pellegriniego mają do rozegrania dwa mecze więcej.











