Wspaniałe widowisko na Villa Park! Chelsea prowadziła już 2:0, jednak gospodarze zdołali w trzy minuty doprowadzić do remisu. Londyńczyków to nie załamało, wręcz przeciwnie, ruszyli do ataków i zdobyli jeszcze dwa gole. Chelsea wygrała dzięki dwóm bramkom Ivanovicia, a także Sturridge’a i Torresa, natomiast Petra Cecha pokonywali Collins i Lichaj.
Drużyna Aston Villi została ostatnio przetrzebiona przez kontuzje, dlatego Alex McLeish musiał wystawić bardzo młody, niedoświadczony zespół. Szczególnie dotyczyło to formacji obronnej. Brak ogrania dał o sobie znać już w 6. minucie, kiedy po świetnym podaniu Davida Luiza na czystą pozycję wyszedł Fernando Torres. Hiszpan mógł zdobyć swojego pierwszego ligowego gola od września, gdyby uderzył nieco lepiej, a tak Given nie miał większych problemów z obroną.

180 sekund było już jednak 1:0 dla faworytów. Z lewej strony dośrodkował Kalou, Bakera uprzedził Torres i zgrał piłkę do Maty, który odegrał z powrotem do swojego rodaka. Ten, stojąc kilka metrów przed pustą bramką, uderzył, ale został zablokowany przez Warnocka, jednak wobec dobitki Sturridge’a obrońcy Villi byli już bezradni.
„The Blues” szybko wyszli na prowadzenie i nie atakowali już z taką werwą. Z dystansu spróbował Obi Mikel, jednak piłka po drodze odbiła się najpierw od Bakera, a później od Collinsa i Given nie miał problemu z jej złapaniem. Między 19. a 20. minutą na Villa Park rozległy się gromkie brawa, ale raczej ze smutnego powodu. Był to bowiem wyraz wsparcia dla chorego na białaczkę Stiliana Petrowa, który w „The Villans” gra właśnie z numerem 19. Jego koledzy chwilę później po raz pierwszy zagrozili bramce Cecha, kiedy po rzucie rożnym niecelnie główkował Collins.
W odpowiedzi trójka Mata – Torres – Kalou przeprowadziła świetną akcję na małej przestrzeni, która zakończyła się strzałem w słupek tego pierwszego, natomiast dobitka „El Nino” została zablokowana. Później znowu mieliśmy okres przestoju, który niezłym, acz zbyt lekkim, by pokonać bramkarza, uderzeniem z dystansu zakończył Sturridge w 34. minucie. Niestety, nie była to zapowiedź ciekawszej gry, a jednorazowy wyskok, choć przed przerwą była jeszcze jedna wspaniała okazja. Tym razem dla Agbonlahora, któremu obrońcy gości zostawili w polu karnym zbyt dużo miejsca. Anglik się nie zastanawiał, tylko huknął z całej siły, ale świetnie obronił Petr Cech.
Pierwszą połowę „The Blues” kończyli też w nieco zmodyfikowanym składzie. Davida Luiza zastąpił bowiem Gary Cahill. Anglika szybko chciał przetestować Agbonlahor i obrońca londyńczyków egzamin oblał. Dał się ograć przeciwnikowi, który jednak popisał się nadzwyczaj niecelnym strzałem. Cech wykopał piłkę od bramki i Lee Mason zaprosił obydwa zespoły do szatni.











