18. kolejkę Barclays Premier League otwierały derby Londynu. Boxing Day nie okazał się jednak przyjemny dla kibiców Chelsea, podopieczni Andre Villasa-Boasa zdołali jedynie zremisować w spotkaniu, w którym byli murowanymi faworytami. Bohaterem Fulham został David Stockdale, jego interwencje uratowały remis ekipie „The Cottagers”.
Zawodnicy „The Blues” rozpoczęli spotkanie z niebywałym animuszem. Gospodarze ostro wzięli się do roboty, od samego początku spychając graczy Fulham do obrony. Piłkarze Chelsea w pierwszych dziesięciu minutach meczu nie stworzyli jednak żadnych dogodnych okazji bramkowych. Postraszył za to pomocnik gości, Clint Dempsey. Jego strzał zza pola karnego sprawił nieco problemów Petrowi Cechowi i był on zmuszony do sparowania piłki na rzut rożny. W 14. minucie prawym skrzydłem pomknął Moussa Dembele, ośmieszył serią zwodów dwóch zawodników Chelsea i sprytnie odegrał do Stephena Kelly’ego. Prawy obrońca Fulham fenomenalnie dośrodkował w pole karne gości wprost na głowę Orlando Sa, ten jednak nie wykorzystał wyśmienitej okazji do zdobycia bramki i jego strzał głową poszybował nad bramką. Chwilę potem o swych niebanalnych umiejętnościach kibicom przypomniał Fernando Torres. Popularny „El Nino” świetnie przyjął na klatkę piersiową futbolówkę po długiej wrzutce, umiejętnie ograł stoperów Fulham, ale ostatecznie Hiszpanowi zabrakło zimnej krwi i jego strzał bez większych kłopotów wyłapał Stockdale.

Największe kłopoty formacji obronnej Chelsea sprawiał Dembele. W 25. minucie pojedynku urządził on sobie spektakularny slalom na połowie „The Blues”. Bez większych problemów minął Romeu i Luiza, jego płaski strzał na bramkę Cecha okazał się natomiast minimalnie niecelny. Dało się wyraźnie zauważyć, że Belg nie czuł przesadnego respektu wobec bardziej utytułowanych rywali, bardzo dobrze spisywał się on na Stamford Bridge. Oczywiście, gospodarze nie chcieli pozostać dłużni i de facto to właśnie oni mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki. Na prawej flance hulał Jose Bosingwa, jego akcje wnosiły sporo ożywienia. Portugalczyk dwukrotnie groźnie dośrodkował – za pierwszym razem sytuacji nie wykorzystał powracający ostatnimi czasy do niezłej formy Terry, kolejnego dobrego podania nie spożytkował natomiast Sturridge. W samej końcówce pierwszej odsłony pojedynku angielski napastnik także znalazł się w dobrej sytuacji, jego strzał natomiast, delikatnie mówiąc, nie zmierzał w kierunku bramki Stockdale’a. Cecha mógł postraszyć przywołany wcześniej Dembele, z główką Belga czeski golkiper uporał się jednak bez problemu. Do przerwy na Stamford Bridge żadna bramka nie padła, podopieczni Martina Jola dzielnie stawiali czoła faworyzowanym gospodarzom.











