Roberto Di Matteo zdobył swoje pierwsze trofeum jako menedżer. Chelsea zasłużenie pokonała na Wembley Liverpool 2:1. Dla zespołu z zachodniego Londynu jest to siódmy Puchar Anglii. Wembley znowu przyniosło szczęście „The Blues”.

Chelsea oraz Liverpool w lidze mocno zawiodły oczekiwania swoich kibiców, jednak oba kluby mogły wyjść z tego obronną ręką, zdobywając najstarsze trofeum na świecie – Puchar Anglii. „The Reds” już jedno krajowe trofeum mają, Kenny Dalglish do gabloty z pucharami dodał Puchar Ligi Angielskiej, przez wielu uważany za puchar pocieszenia, jednak jego zdobycie premiuje grą w Lidze Europy. Chelsea ma dwa finały do rozegrania, jeden na Wembley, drugi na Allianz Arena, trudno stwierdzić, który jest ważniejszy. Kibice „The Blues” marzą, by ich ulubieńcy zdobyli oba te trofea. Pod wodzą Roberto Di Matteo, człowieka, który wyeliminował FC Barcelona, jest to możliwe. Być może Włochowi się uda powtórzyć sukces innego tymczasowego trenera Chelsea – Guusa Hiddinka. Holenderski szkoleniowiec w 2009 roku również mierzył się z drużyną z Liverpoolu – Evertonem – pokonując ją na Wembley 2:1. Czy i tym razem magia tego 80-tysięcznego stadionu miała przynieść szczęście Chelsea?

Od pierwszych minut spotkanie było wyrównane, obie drużyny badały się nawzajem i szukały u przeciwnika słabych punktów. Pierwsi bardzo kosztowny błąd popełnili w 11. minucie piłkarze z Liverpoolu. Jay Spearing źle przyjął piłkę, którą bez problemu przejął Juan Mata. Hiszpan prostopadłym podaniem uruchomił na prawej stronie Ramiresa, który wyprzedził starającego się go powstrzymać Jose Enrique i płaskim strzałem pokonał Jose Reine. Hiszpański golkiper powinien lepiej się spisać przy obronie tego uderzenia.















