W hicie 8. kolejki Chelsea Londyn pokonała pewnie Liverpool i po tygodniowej przerwie „The Blues” powrócili na pierwsze miejsce w tabeli Premiership. Bohaterem meczu został Didier Drogba, autor dwóch asyst przy golach Anelki i Maloudy.
Z dużej chmury mały deszcz
Tak w skrócie można napisać o pierwszej połowie spotkania na Stamford Bridge. Pomimo że mecz stał na dość wysokim poziomie, kibice nie mieli okazji obejrzeć zbyt wielu okazji podbramkowych. Wszystkie akcje kreowane przez piłkarzy obu drużyn kończyły się najczęściej przed polem karnym. Jedyną szansą warta odnotowania był strzał Alberta Riery z ponad 35 metrów, który w doskonałym stylu obronił Henrique Hilario.
Druga odsłona przyniosła już duże emocje. Szczególnie podopieczni Carlo Ancelottiego przeszli w szatni dużą metamorfozę, bo ich postawa na boisku była odzwierciedleniem aktualnego potencjału „The Blues”.
Sygnał do ataku dał Ivanović, który w 50. minucie zdecydował się na strzał z 20 metrów, zmuszając Reinę do pierwszej poważnej interwencji. Cztery minuty później „The Reds” znów mieli dużo szczęścia, bo piłkę z linii bramkowej po strzale Lamparda wybili obrońcy.
Do trzech razy sztuka
Trzeciej szansy gospodarze już nie zmarnowali. Wzorowy kontratak przeprowadziła dwójka Deco – Drogba. Ten ostatni dośrodkował w pole karne gości na tyle dokładnie, że Nicolasowi Anelce nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do bramki. Trzy minuty później mogło być 2:0, jednak strzał Drogby głową pewnie obronił Reina.
Benitez natychmiast zareagował na taki obrót wydarzeń i wprowadził na boisko najpierw Benayouna, a chwilę później Babela. Obraz gry jednak nie uległ zmianie. Zawodnicy Liverpoolu za nic w świecie nie chcieli potwierdzić przedmeczowych słów swojego managera, który przed spotkaniem z Chelsea obiecał, że „The Reds” zaprezentują świeży styl, odmieniony mentalnie.
Nos Ancelottiego
Ze zmianą trafił natomiast Carlo Ancelotti. W 76. minucie pojawił się na boisku Florent Malouda, który został bohaterem ostatniej akcji. Sędzia techniczny wskazywał już doliczony czas gry, kiedy Didier Drogba wbiegł w pole karne z prawej strony boiska i podał piłkę do francuskiego skrzydłowego „The Blues”. Malouda nie miał żadnych problemów z podwyższeniem prowadzenia, pakując futbolówkę z dwóch metrów, obok bezradnie interweniującego Hiszpana. Tym samym podopieczni byłego trenera Milanu wykorzystali potknięcie Manchesteru United i po tygodniowej przerwie znów zostali liderem tabeli.










