Po meczu stojącym na słabym poziomie Queens Park Rangers zremisowało z Chelsea Londyn 0:0. Dzięki temu remisowi „The Blues” utrzymali pozycję lidera, jednak ich przewaga stopniała do zaledwie jednego punktu.
Rywalizacji QPR z Chelsea od dłuższego czasu towarzyszyła nerwowa atmosfera związana z konfliktem Johna Terry’ego i Antona Ferdinanda. Tak jak zapowiadano przed spotkaniem, podczas tradycyjnego przedmeczowego powitania obu zespołów obrońca Queens Park nie podał ręki ani kapitanowi „The Blues”, ani jego koledze z zespołu, Ashleyowi Cole’owi. Ponadto już od pierwszego gwizdka sędziego fani gospodarzy reagowali gwizdami na każdy kontakt z piłką wymienionej dwójki.

Od początku spotkania gra toczyła się głównie w środku pola. Akcje były szarpane, poczynaniami obu zespołów rządził chaos. Pewnym zaskoczeniem mogła być postawa gospodarzy, którzy zupełnie nie przestraszyli się lidera rozgrywek i starali się przejąć inicjatywę. Jednak pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście. W 4. minucie Lampard cudownym prostopadłym podaniem uruchomił Ramiresa, który następnie zgrał piłkę na środek pola karnego do wbiegającego Hazarda. Belg – absolutny bohater pierwszych trzech kolejek – uderzył najgorzej jak mógł, trafiając wprost w dobrze ustawionego Julio Cesara. Warto wspomnieć, że było to jedno z ostatnich dobrych zagrań Ramiresa, którego postawa wołała o pomstę do nieba. Brazylijczyk grał fatalnie, wielokrotnie tracąc piłkę w najprostszych sytuacjach, zdecydowanie częściej podając futbolówkę do przeciwnika aniżeli do swoich kolegów. W 15. minucie Latynos stracił piłkę na 20. metrze od bramki Chelsea, ta momentalnie trafiła pod nogi Bobby’ego Zamory, jednak na posterunku stał Petr Cech.
„The Blues” momentalnie odpowiedzieli indywidualną akcją Fernando Torresa. Hiszpan fantastycznie urwał się pilnującym go obrońcom, jednak zamiast uderzać w pierwsze tempo, postanowił przełożyć piłkę na słabszą, lewą nogę i golkiper QPR nie miał żadnych problemów ze skuteczną interwencją. Od tego momentu obaj bramkarze pozostawali bezrobotni, a z murawy ziała usypiająca nuda. Obie ekipy bardzo wolno rozgrywały swój atak pozycyjny, rzadko stosując pressing, w związku z tym żadna z nich nie potrafiła zdominować przeciwnika. Należy wspomnieć, że Mark Hughes już w pierwszej części gry został zmuszony do wykorzystania dwóch zmian – kontuzjowanych Fabio i Andrew Johnsona zastąpili Onuoha i Mackie. W 35. minucie bliski trafienia po rzucie rożnym był David Luiz, jednak minimalnie przestrzelił. Do przerwy QPR – Chelsea 0:0.
Druga część meczu rozpoczęła się od przewagi gości, jednak niewiele z niej wynikało. Po mniej więcej dziesięciu minutach gra się wyrównała i tempo spotkania niebezpiecznie poszybowało w dół. Gospodarze kilkakrotnie próbowali zaskoczyć Cecha, ale albo fatalnie się mylili, albo na wysokości zadania stawał golkiper Chelsea. Bardzo słabo wyglądała gra ofensywna lidera rozgrywek. Zupełnie niewidoczny był Hazard, fatalny Ramires, ospały Torres. Na plus należy wyróżnić Johna Obi Mikela, który mógł imponować spokojem przy rozgrywaniu akcji. W ekipie QPR dobrze prezentował się Esteban Granero, umiejętnie dyrygując kolegami.











