20. kolejka Premier League przyniosła nam nieoczekiwane rezultaty. Tottenham przerwał zwycięską passę Chelsea i zwyciężył u siebie aż 5:3. Z najmocniejszej trójki w lidze swój mecz zdołał wygrać jedynie Manchester City, dzięki czemu zrównał się puntami z liderem ligi.
„The Citizens” mają obecnie tyle samo punktów, co druga Chelsea, ale gorszy bilans bramkowy. Trzeci w tabeli Manchester United zremisował ze Stoke 1:1 i wciąż traci do lidera dziewięć „oczek”.
Osiem goli na White Hart Lane
Takiego przebiegu meczu zapewne nikt się nie spodziewał. Na White Hart Lane padło aż osiem goli! Chelsea na początku pewnie wyszła na prowadzenie, ale po pierwszych 45 minutach już przegrywała 1:3. Jednak Tottenham zasłużenie prowadził na własnym stadionie. Chelsea popełniała błędy w obronie, a swojego dnia bez wątpienia nie miał John Terry.
W drugiej połowie „The Blues” zaczęli nieśmiało odrabiać straty, ale przy wyniku 4:2 „Koguty” zadały ostateczny cios, strzelając piątego gola. Dobrze spisywał się zwłaszcza Harry Kane, który zdobył w sumie aż dwie bramki dla Tottenhamu. Cały mecz mógł się naprawdę podobać, bo obie ekipy grały bardzo wyrównane spotkanie. Chelsea trafiła na bardzo dobrze dysponowanego rywala, co zadecydowało ostatecznie o porażce na White Hart Lane.
https://vine.co/v/Ow92uBgzrHA
Kibicom mecz się podobał, ale tęgiej miny nie miał Jose Mourinho. Po porażce z Barceloną w 2010 roku drużyna prowadzona przez Mourinho po raz drugi w historii straciła aż pięć goli. To musiało Portugalczyka zaboleć. Nie chcielibyśmy być w skórze zawodników Chelsea po końcowym gwizdku tego spotkania.
Na koniec ósma bramka tego meczu, czyli trafienie Johna Terry’ego na 3:5.
https://vine.co/v/Ow9EiMKqQuw
Nieporadny Arsenal i wielki comeback Leicester
Tej kolejki do udanych na pewno nie zaliczy Wojciech Szczęsny. Arsenal przegrał z Southampton 0:2, a wszystkie gole padły przy akompaniamencie błędów Polaka. O większym szczęściu może za to mówić Marcin Wasilewski, którego Leicester zremisował z Liverpoolem 2:2. „Lisy” odrobiły aż dwubramkową stratę z pierwszej połowy, a polski obrońca spędził na boisku pełne 90 minut. Co najlepsze, Leicester zdołał odrobić straty w ciągu zaledwie dwóch minut! W 58. minucie gola zdobył Nugent, a w 60. Schlupp.
Swansea City Łukasza Fabiańskiego zremisowało natomiast na wyjeździe z QPR 1:1 i zajmuje obecnie dziewiątą lokatę w lidze.











