W 14. kolejce Premiership najciekawiej zapowiada się pojedynek pomiędzy Newcastle United a Chelsea Londyn. Szanse na łatwe punkty mają za to Manchester City, Tottenham i Arsenal. Kolejkę zakończy spotkanie Fulhamu z Liverpoolem, które odbędzie się w poniedziałek.

14. kolejka Premier League zacznie się od szlagierowego spotkania na Sports Direct Arena (jeszcze do niedawna St James’ Park). Ekipa Alana Pardewa podejmie Chelsea Londyn i tym samym zakończy najtrudniejszy, jak na razie, okres w swoim kalendarzu ligowym. „Sroki” mają pod górkę już trzecią kolejkę z rzędu. Wcześniej grali z Manchesterem City i United. Wielu komentatorów, którzy obserwowali Newcastle w początkowej fazie sezonu, twierdziło, że swoje dobre wyniki gracze znad Tyne zawdzięczają pomyślnemu terminarzowi. Newcastle radziło sobie świetnie i do niedawna zajmowało jeszcze miejsce na podium. Pierwsza porażka przyszła dopiero w 12. kolejce, kiedy piłkarze grający pod wodzą Alana Pardewa pojechali na Etihad. Później szczęśliwie (po niesprawiedliwie przyznanym rzucie karnym) udało im się wyjść obronną ręką w meczu z „Czerwonymi Diabłami”. Obecnie Newcastle United zajmuje czwartą pozycję i o jeden punkt wyprzedza Chelsea Londyn. „The Blues” nie są teraz w dobrych nastrojach. Młody portugalski trener znajduje się pod sporą presją. Andre Villas-Boas jest menedżerem, który (w erze Abramowicza) przegrywając dotychczas sześciokrotnie, potrzebował do tego najmniej spotkań. Villas-Boas jest na razie pewny posady, ale stara się zmobilizować drużynę, mówiąc, że trzeba wycisnąć, ile się da do końca tego roku. Łatwo na pewno nie będzie, bo przed nim walka z Valencią o awans w Lidze Mistrzów i mecze z Manchesterem City i Tottenhamem.

O 16:00 rozpocznie się seria pięciu kolejnych spotkań. Zagrają wtedy m.in. Blackburn ze Swansea czy Queens Park Rangers z West Bromwich Albion. Lider tabeli – Manchester City podejmie u siebie beniaminka z Norwich. Nawet jeśli „The Citizens” wyjdą w rezerwowym składzie, trudno oczekiwać, że „Kanarki” będą w stanie zagrozić ekipie Manciniego na ich boisku. Co prawda, Manchester City w ostatnich trzech spotkaniach wygrać zdołał tylko raz (przegrana z Napoli w LM, remis z Liverpoolem i wygrana w Pucharze Ligi z Arsenalem), ale potyczka z Norwich traktowanay będzie w niebieskiej części Manchesteru tylko i wyłącznie jako kolejny krok do umocnienia się na pozycji lidera. Swój mecz o 16:00 rozegrają również piłkarze Arsene Wengera. „Kanonierzy” zdążyli już odpaść z jednych rozgrywek pucharowych, ale w lidze są niepokonani od sześciu kolejek. Spotkanie na wyjeździe z Wigan Arsene Wenger potraktuje na pewno poważnie. Francuski szkoleniowiec zapewne postawi na najlepszy skład, jako że w przegranym ćwierćfinale Carling Cup zagrały rezerwy. Awans do Ligi Mistrzów Arsenal już sobie zapewnił, więc w najbliższej perspektywie trzy punkty na DW Stadium to absolutny priorytet.












