W ostatnim spotkaniu 25. kolejki Premiership Chelsea na własnym stadionie pokonała Arsenal w 174. derbach Londynu 2:0. Ponownie katem „Kanonierów” okazał się Didier Drogba, który zdobył obie bramki. Dzięki temu zwycięstwu londyńczycy z zachodniej części miasta wrócili na fotel lidera.
To już 174. derby Londynu, w których mierzy się północna dzielnica stolicy Anglii z jej zachodnią częścią. Takie mecze zawsze przykuwały uwagę kibiców i miliony przed telewizorami na całym świecie. Historia wszystkich spotkań między Chelsea a Arsenalem wypada na korzyść tych drugich. „Kanonierzy” wygrywali 69 razy, „The Blues” 52, a 51 razy drużyny musiały dzielić się punktami. Obecnie londyńczycy z zachodu mają sześć punktów przewagi nad ich rywalami z północy. W pierwszym starciu tych ekip, podopieczni Carlo Ancelottiego bez problemu ograli piłkarzy Arsene’a Wengera 3:0. We wtorek rozpędzoną Chelsea zatrzymał umiejętną grą obronną Hull City remisując 1:1. Niedzieli nie będzie miło wspominał Arsenal, który musiał uznać wyższość innego pretendenta do tytułu, Manchesteru United, przegrywając 3:1. Zatem oba zespoły były mocno podenerwowane ostatnimi wynikami. Ponadto jeśli „Kanonierzy” przegrają mecz z Chelsea, to wypadają z walki o mistrzowski tytuł.
Już od samego początku spotkanie było rozgrywane w bardzo szybkim i żywiołowym tempie. Akcje przenosiły się z jednej połowy na drugą. Już w 8. minucie meczu Didier Drogba zdobył prowadzenie dla zespołu z zachodniej części Londynu. Reprezentant WKS wykorzystał podanie głową Johna Terry’ego po rzucie rożnym i z najbliżej odległości wpakował piłkę do siatki. Po straconym golu podopieczni Arsene’a Wengera mocno wzięli się do pracy, a Chelsea całkowicie oddała im inicjatywę. W 16. minucie powinno być 1:1, jednak strzał Andrija Arszawina świetnie obronił Petr Cech. Nadmierne zaangażowanie w akcje ofensywne piłkarzy Arsenalu umiejętnie wykorzystali zawodnicy Carlo Ancelottiego, którzy w 22. minucie zdobyli drugiego gola. Kontrą pokierował Frank Lampard. Podał do Didiera Drogby, który minął obrońców gości i po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Spory udział w tym golu miał również Nicolas Anelka, który ściągnął na siebie uwagę defensywy „Kanonierów”. Po tej bramce spotkanie się wyrównało i zespoły skupiły się na ataku pozycyjnym. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Pierwsze minuty drugiej połowy znowu były bardzo równe, obie drużyny walczyły o dominację w środku pola. Od 60. minuty ponownie z inicjatywą wyszli piłkarze Wengera. Jednak ich dośrodkowania były wyłapywane przez świetnie dysponowanego w tym dniu Petra Cecha lub powstrzymywane przez równie dobrego Ashley’a Cole’a. W 69. minucie okazję na kontaktowego gola zmarnował Cesc Fabregas. Jednak jego strzał z rzutu wolnego bardzo dobrze obronił czeski bramkarz. Z minuty na minutę gra stawała się coraz bardziej wyrównana i była coraz ostrzejsza. Akcje w środku pola były często przerywane faulami. Do samego końca Arsenal walczył o strzelenie bramki, jednak nieskutecznością razili Samir Nasri i Cesc Fabregas. W 84. minucie szansę na hat-tricka zmarnował Didier Drogba, gdy piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. Kilka minut później reprezentant WKS przy owacjach na stojąco opuścił boisko i za niego wszedł młodszy reprezentacyjny kolega Salomon Kalou. Do końcowego gwizdka prowadzącego spotkanie Mike’a Deana wynik nie uległ zmianie i na Stamford Bridge Chelsea mogła się cieszyć ze zdobycia trzech punktów. Ten mecz miał trzech bohaterów: Didiera Drogbę, który po raz kolejny udowodnił, że ma patent na pokonywanie golkipera Arsenalu, Petra Cecha i Ashley’a Cole’a, których interwencje często ratowały „The Blues” od straty bramki.










