Chelsea przerwała passę czterech meczów bez zwycięstwa i pokonała dzisiaj Fulham 2:0. Wydarzeniem wieczoru był pierwszy gol w Premier League strzelony bez Johna Obi Mikela!
Mecz zaczął się od ataków gospodarzy. W 7. minucie blisko zdobycia gola był Samuel Eto’o, jednak uderzył nad poprzeczką. Kilka chwil później goście skontrowali. Kasami zagrał do Darrena Benta, który wyszedł na sam na sam, ale strzelił fatalnie wprost w Petra Cecha. W 26. minucie Samuel Eto’o zszedł z lewej strony do środka i mocno uderzył, lecz tym razem został zablokowany. Następnie wybitą z pola karnego Fulham piłkę zgarnął Hazard i bez zastanowienia huknął z woleja, ale było w tym dużo siły i mniej celności, dlatego futbolówka poszybowała nad bramką.

Ostatnie pięć minut to oblężenie bramki Fulham. Gospodarze mocno przycisnęli, ale stworzyli sobie tylko jedną dogodną sytuację. Hazard w polu karnym wyłożył piłkę Ivanoviciowi, Serb uderzył mocno, futbolówkę odbił bramkarz, a później obrońca i wyszła ona na rzut rożny, z którego nic nie wyszło i chwilę później Andre Marriner zaprosił zespoły i kibiców na przerwę.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił, lecz wynik na tablicy już tak. W 52. minucie Chelsea przeprowadziła akcję lewym skrzydłem. Najpierw strzelił Schuerrle, następnie Eto’o, ale za każdym razem piłkę parował Stockdale. Przy trzeciej dobitce Oscara nie miał już szans i gospodarze objęli prowadzenie. Goście mogli szybko odpowiedzieć, gdyby tylko podanie główką Sidwella było celniejsze. W odpowiedzi spróbował Schuerrle, ale nie trafił w bramkę.

Miejscowi nieco zwolnili i oddali inicjatywę gościom, którzy jednak nie mieli argumentów w ofensywie, co sprawiło, że z murawy zaczęło wiać nudą. Kibice podnieśli się w proteście, kiedy Ramires zderzył się w polu karnym z Amorebietą, a gwizdek arbitra milczał jak zaklęty, co nie spodobało się większości zgromadzonych na stadionie. Dopiero w 85. minucie Oscar dośrodkował z rzutu rożnego, a Stockdale zaliczył interwencję najwyższych lotów, broniąc głową strzał Fernando Torresa.
Gospodarze mieli kolejny róg. Tym razem dogrywał Lampard, najwyżej wyskoczył Terry, który zgrał piłkę głową na 5. metr, a tam niepilnowany John Obi Mikel wbił ją do siatki. To pierwszy gol Nigeryjczyka od niemal sześciu lat i pierwszy w ogóle w Premier League w 185. występie! Później nie działo się nic godnego uwagi. Chelsea wygrała zasłużenie, dominowała praktycznie przez cały mecz. Londyńczycy awansowali na pierwsze miejsce w tabeli. Najpewniej tylko do jutra, ale pierwszy pożar Mourinho chyba już ugasił.











