W siódmej kolejce Premier League każdy znajdzie coś dla siebie. Na początek interesujące widowisko mogą zaserwować nam Manchester City i Sunderland. Później wspaniałą okazję do podwyższenia swojego dorobku brakowego będzie miała Chelsea, która podejmie Norwich City. Na koniec kolejki arcyciekawie zapowiadające się widowisko na St James’ Park, na którym Newcastle podejmie zespół sir Aleksa Fergusona.

Siódma kolejka Premier League rozpocznie się na Etihad Stadium. Manchester City po zremisowanym meczu Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund podejmie Sunderland Martina O’Neilla. Będzie to jednocześnie spotkanie dwóch drużyn, które w tym sezonie nie zaznały porażki. Trzecią i ostatnią niepokonaną ekipą jest oczywiście Chelsea Londyn. Podopieczni Roberto Manciniego ostatni remis w środku tygodnia zawdzięczają cudownej postawie Joe Harta, ale Sunderland to z pewnością nie jest poziom mistrza Niemiec. Wszystkie dotychczasowe bramki Sunderlandu strzelił jeden człowiek – Steven Fletcher – który wrócił ostatnio do kadry Szkocji. Zadanie dla defensywy „The Citizens” wydaje się proste – odciąć byłego napastnika „Wilków” od wszelkich piłek i po problemie. Ale czy będzie to tak łatwe? Z pewnością nie. W drużynie „Czarnych Kotów” są osoby, które potrafią strzelać bramki. Hart powinien w sobotę wystrzegać się w szczególności Seba Larssona, który w ostatnim meczu na Etihad zdobył dwa gole. Spotkanie z ubiegłego sezonu skończyło się wynikiem 3:3, co oznacza, że każda chwila nieuwagi defensywy Manchesteru City może zostać bezlitośnie skarcona. W rozpracowaniu mistrza Anglii O’Neillowi ma pomóc Adam Johnson. Sam Mancini podkreślił, że za każdym razem, kiedy spotykają się z Sunderlandem, ich przeciwnik rozgrywa fantastyczny mecz. My zacieramy ręce i czekamy na pierwszy gwizdek, który zabrzmi już o 13:45.

Kolejna seria sobotnich spotkań rozpocznie się o godzinie 16:00. Wtedy m.in. zmierzą się ze sobą zespoły Swansea oraz Reading, a na The Hawthorns WBA podejmie najsłabsze w lidze Queens Park Rangers. West Bromwich w tym sezonie radzi sobie świetnie i marne nadzieje kibiców z Londynu, że ich podopieczni wywiozą ze stadionu rywala choćby punkt. Ostatnie trzy mecze na The Hawthorns QPR przegrywał, tracąc w nich w sumie dziewięć goli. Również o 16:00 na Stamford Brigde rozpocznie się mecz z Norwich. Kibice Chelsea nie mogą się doczekać. Ekipa Chrisa Hughtona stacza się po równi pochyłej ku dnu. Po wysokiej porażce w pierwszej kolejce i trzech remisach w następnych „Kanarki” obniżyły loty maksymalnie i w dwóch ostatnich rundach przegrywały swoje mecze, tracąc aż sześć goli (połowa z nich to zasługa „Wampira” z Liverpoolu). Kibice „The Blues” oczekują pogromu i trudno im się dziwić. Sobotni przeciwnik prezentuje się ostatnio bardzo słabo, a po porażce 2:5 u siebie morale w ekipie Hughtona wysokie być po prostu nie mogą. W sobotę o 16:00 zostanie rozegrany jeszcze jeden mecz. Na DW Stadium przyjedzie znakomita na początku rozgrywek drużyna Davida Moyesa. Everton po sześciu kolejkach zgarnął 13 oczek i zajmuje drugie miejsce w lidze. Wyniki zespołu z Liverpoolu nie są też przypadkiem. Everton gra ładnie i skutecznie. Historia spotkań obu klubów również nie napawa optymizmem ekipy Roberto Martineza. Ostatnia wygrana Wigan z Evertonem miała miejsce w listopadzie 2008 roku. W poprzednich dwóch meczach pomiędzy tymi drużynami na DW Stadium dwukrotnie padał jednak remis. Czy Moyes będzie potrafił odpowiednio zmotywować swój zespół, by na dobre zagościł w pierwszej trójce Premier League?













