Ze względu na starcie o Superpuchar Europy, które odbędzie się w przyszły piątek, dziś mogliśmy emocjonować się spotkaniem angielskiej Premier League pomiędzy Chelsea a Aston Villą. Środowy wieczór należał do gospodarzy, którzy pokonali zespół z Birmingham 2:1. Samobój Antonio Luny i trafienie Branislava Ivanovicia dały zwycięzcom trzy punkty. Jedynego gola dla gości zanotował Christian Benteke.

Zgodnie z przypuszczeniami do ataku ruszyli gospodarze. Od pierwszych chwil to Chelsea przejęła inicjatywę, trzymając dłużej piłkę przy nodze. Pierwsza bramka padła już w 6. minucie. Oscar zagrał cudowną piłkę do Edena Hazarda. Belg uderzył ją z pola karnego, po czym wpadła do siatki całkiem szczęśliwie, bo po podwójnym rykoszecie, kolejno od bramkarza i Antonio Luny. Obrońcy „The Villans” przypisano trafienie samobójcze. Później nadal defensorzy „The Blues” nie pozwalali przeciwnikowi stwarzać okazji podbramkowych. Dopiero w 24. minucie o uderzenie pokusił się El Ahmadi z okolicy 30. metra, jednak strzał był niecelny.
Z biegiem czasu tempo widowiska zaczęło spadać. W 35. minucie swojej okazji, aby uderzyć z dystansu, poszukał Oscar, jednak piłka przeleciała tuż obok lewego słupka Brada Guzana. Na parę minut przed końcem pierwszej połowy lekkiego urazu głowy, spowodowanego przez Dembę Ba, doznał Ciaran Clark, którego zastąpił debiutant, Jores Okore. Kiedy już wszyscy czekali na gwizdek sędziego ogłaszający 15-minutową przerwę, Christian Benteke zdążył strzelić wyrównującego gola po świetnej akcji lewą stroną Gabriela Agbonlahora, który dograł piłkę w pole karne do Belga.

Pierwszy kwadrans drugiej połowy był mniej ciekawy niż ten sam okres w pierwszej części gry. Chelsea głównie próbowała cierpliwie budować swoje ataki, Aston Villa zaś skupiała się na wyprowadzaniu kontrataków i zagrywaniu długich piłek. Jednak to najpierw goście stworzyli sobie dwie dogodne okazje w ciągu trzech minut. W 62. minucie Agbonlahor z pełną swobodą uderzył na bramkę Petra Cecha z dystansu, jednak futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką. Potem doskonale w pole karne zagrał w Benteke, a piłka spotkała się z Weimannem, który kropnął w światło bramki. Górą był jednak Cech, który sparował futbolówkę na rzut rożny.











