Na Stamford Bridge mistrzowie Anglii zmierzyli się z Blackburn Rovers. Podopieczni Carlo Ancelottiego zdołali odnieść zwycięstwo po ostatniej druzgoczącej porażce z Wolverhampton. Bramki zdobyli Ivanović oraz Anelka.

Gospodarze rozpoczęli od zdecydowanej ofensywy. Już po dwóch minutach Drogba znalazł się w wybornej sytuacji, gdyż był na czystej pozycji vis-a-vis Robinsona, bramkarza Rovers. Skończyło się na rzucie rożnym, lecz do futbolówki dopadł Ramires, który trafił w poprzeczkę. Wspomniany reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej miał też inne sytuacje, oddał strzał w 24. minucie, lecz przeciwnicy nie poczuli wtedy zapachu straconego gola. Mógł mieć jednak do siebie pretensje, kiedy po raz kolejny wyszedł sam na sam z bramkarzem, a jednak stracił piłkę. Bardzo blisko gola było pod koniec pierwszej odsłony spotkania, kiedy to po raz kolejny uderzył Drogba, lecz tym razem w spojenie słupka z poprzeczką.
Czy po przerwie coś się zmieniło? Przede wszystkim wynik meczu. Anelka zaczął od mocnego uderzenia, oddał bowiem nieprzeciętny strzał na bramkę rywala. Blackburn mogło odpowiedzieć po rzucie rożnym, lecz uczyniła to dopiero Chelsea. Malouda posłał piłkę z narożnika na głowę Terry’ego, ten zagrał w stronę Ivanovicia, a serbski obrońca umieścił ją w siatce. Gol trochę rozpędził „The Blues”, aczkolwiek podopieczni Keana również starali się kreować okazje. Górą byli jednak mistrzowie Anglii, którzy zdobyli bramkę na 2:0 – znów po rzucie rożnym. Wrzucał Malouda, a Robinsona pokonał Anelka. Pod koniec spotkania na boisko wszedł jeszcze Sturridge, który jak na całkiem krótki czas był dosyć aktywny. Do końca spotkania wynik jednak nie uległ zmianie. Trzy punkty zostały w Londynie.











