Grad bramek, sensacyjne wyniki oraz niespodziewane emocje. Tak w skrócie można podsumować dotychczasowe wyniki 16. kolejki spotkań w angielskiej Premier League. Szczegóły przedstawiamy poniżej.
W najciekawszym meczu rozgrywanym na Stamford Bridge Chelsea zremisowała z Evertonem 3:3. Mecz rozpoczął się dość niespodziewanie od prowadzenia gości, którzy już w 15. minucie po dość kuriozalnej sytuacji objęli prowadzenie. John Terry tak niefortunnie próbował wybić piłkę w polu karnym, że ta najpierw uderzyła w słupek a później w zaskoczonego Cecha i było 0:1. Stracona bramka nie załamała aktualnych liderów Premiership, lecz dodała im większego animuszu w swoje poczynania, co przyniosło wymierne skutki. Popularni „The Blues” w ciągu zaledwie dziesięciu minut zdołali wyjść na prowadzenie. Najpierw w 18. minucie swoje kolejne w tym sezonie trafienie zaliczył niezawodny Drogba, a następnie w 23. minucie jego partner z formacji ofensywnej, Anelka. Kiedy wydawało się, że pierwsza część spotkania zakończy się prowadzeniem gospodarzy w doliczonym czasie gry, w polu karnym piłkę stracił John Terry, Baines zagrał do Yakubu, a ten nie miał żadnych problemów z pokonaniem Petra Cecha. Stamford Bridge zamilkło, a po chwili sędzia zakończył pierwszą cześć spotkania. W drugiej połowie Chelsea szybko wyszła na prowadzenie w 59. minucie spotkania po drugim w tym spotkaniu golu Drogby, lecz kilka minut później, w 63. minucie, Everton po raz kolejny doprowadził do remisu w spotkaniu – strzelcem był Saha i było 3:3. W dalszej części meczu Chelsea starała się przełamać formację obronną gości, lecz w bardzo mizerny sposób i wynik meczu nie uległ do końca zmianie.
Skazywany na pożarcie Bolton również zremisował 3:3 z szóstym zespołem w tabeli, Manchesterem City. W przedmeczowych spekulacjach nikt nie dawał żadnych szans gospodarzom spotkania. Jednak każdy choć trochę znający się na angielskiej piłce wie, jak może ona być nieprzewidywalna. Choć to goście zdecydowanie częściej znajdowali się przy piłce, to wynik spotkania otworzyli gospodarze. W 11. minucie Klasnic zakończył zespołową akcję Boltonu i było 1:0. W 28. minucie piłkę w pole karne zagrał Bellamy, obrońcę uprzedził Tevez i było już 1:1. Gdy pod koniec pierwszej połowy kibice byli już myślami w kolejce po „napoje chłodzące”, na boisku rozpoczął się prawdziwy festiwal strzelecki. Najpierw w 43. minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Cahill, a w ostatniej minucie pierwszej odsłony wyrównał napastnik City, Richards. Tak więc do połowy wynik był identyczny jak na Stamford Bridge. Druga połowa rozpoczęła się od trzeciego już wyjścia na prowadzenie w tym spotkaniu przez gospodarzy. Piłka trafiła w polu karnym do Klasnica, a ten silnym wolejem pokonał Givena – 3:2 w 53. minucie dla Boltonu. Dalsza część spotkania przebiegała pod dyktando gości, którzy swoim uporem doprowadzili do wyrównującej bramki w 77. minucie autorstwa Carlosa Teveza.
Do sporej niespodzianki natomiast doszło w Londynie, gdzie miejscowy Tottenham uległ 0:1 z Wolverhampton. Bramkę na wagę trzech punktów dla gości zdobył Kevin Doyle.
W innych spotkaniach Birmingham po bramce Bowyera pokonało West Ham, Burnley zremisowało z Fulham 1:1, Sunderland dość niespodziewanie również podzielił się punktami z „czerwoną latarnią” Premiership, Portsmouth. Podobnie zakończyło się spotkanie pomiędzy Hull City oraz Blackburn (0:0). W pierwszym dzisiejszym meczu Stoke również zremisował 2:2 z Wigan.










