Małe derby Londynu, po beznadziejnie nudnym widowisku zaserwowanym kibicom na Craven Cottage przez Fulham i Chelsea, zakończyły się bezbramkowym remisem. Jedyną klarowną sytuacją w meczu był rzut karny z 93. minuty, którego nie wykorzystał Clint Dempsey.
Początek meczu na Craven Cottage nie wyklarował żadnej dominującej strony. Obie ekipy grały zapobiegawczo i żadna z nich nie potrafiła do końca zapanować na przebiegiem boiskowych wydarzeń. W 7. minucie gospodarze przeprowadzili obiecującą akcję pod bramką Cecha. Po podaniu Duffa w pole karne do piłki zmierzał Johnson. Przed samą bramką napastnika Fulham powstrzymał jednak, po raz pierwszy występujący od pierwszej minuty David Luiz. Dziesięć minut później gorąco zrobiło się pod bramką „The Cottagers”. Najpierw Schwarzera pokonać próbował Lampard, a chwilę później niecelnie uderzał Ramires. W 25. minucie pierwszą poważną interwencją popisał się bramkarz Chelsea. Czeski golkiper musiał wybić silny strzał Duffa zza linii pola karnego.

Druga część pierwszej połowy również nie przyniosła zmian w stylu i tempie rozgrywanego meczu, choć zapowiadała się ciekawie. W 28. minucie przed doskonałą okazją stanął Frank Lampard. Pomocnik otrzymał piłkę w polu karnym od Branislava Ivanovicia i postanowił uderzyć ją z pierwszej. Niestety, strzał ten Anglikowi kompletnie nie wyszedł i piłka poszybowała wysoko ponad poprzeczką. Cztery minuty później zaskoczyć Marka Schwarzera próbował Malouda. Jednak Francuz, podobnie do Lamparda, nie zdołał posłać piłki choćby w światło bramki. Kibicie na Craven Cottage mogli czuć się lekko zażenowani. Zarówno ich ulubieńcy, jak i goście, nie prezentowali się w poniedziałkowy wieczór korzystnie. Pod sam koniec pierwszej części gry dwukrotnie dobrą okazję miał Fernando Torres. Hiszpan nie potrafił jednak pokonać Schwarzera. W 45. minucie skutecznie zblokował go Hangeland, a dwie minuty później „El Nino” zmarnował kapitalne podanie od Luiza.
Na samym początku drugiej połowy Torres po raz kolejny nie znalazł sposobu na pokonanie bramkarza Fulham. W pole karne dośrodkował Ramires, a hiszpański snajper spudłował z główki. Były gracz Liverpoolu i Atletico Madryt nieskutecznie próbował również w 50. minucie. Kwadrans później na bramkę Cecha strzelał Salcido. W 70. minucie niecelnie uderzał Luiz, który często angażował się w ofensywne akcje Chelsea. Pięć minut później po raz kolejny bramkę strzeżoną przez Schwarzera atakował duet Lampard – Ramires. Jednak dalej nie przynosiło to rezultatu. Na bramkę gospodarzy bez skutku uderzał jeszcze Essien. Mecz zbliżał się ku końcowi i w 93. minucie stał się coś, co podniosło na nogi cały stadion. W polu karnym Chelsea sfaulowany przez Luiza został Dempsey. Do „jedenastki” podszedł sam poszkodowany, ale trafił wprost w padającego na lewy róg Cecha. Amerykanin próbował jeszcze dobić, ale posłał piłkę daleko obok bramki, strzelając z przewrotki. Po bardzo nudnym i mało emocjonującym meczu Fulham zapisało na koncie 13. remis, a Chelsea zmarnowała szansę na punktowe zrównanie się z Tottenhamem.










