W niedzielnym spotkaniu 35. kolejki Premier League Chelsea pokonała Swansea na Stamford Bridge 2:0. Gole padały tylko w końcówce pierwszej połowy, a ich autorami byli Oscar i Frank Lampard.
Głównym celem dla londyńskiej ekipy było tylko i wyłącznie zdobycie trzech punktów, które przybliżyłyby tryumfatora Ligi Mistrzów z zeszłego sezonu do utrzymania się w czołowej czwórce tabeli. Dla walijskiej ekipy to spotkanie nie miało większej rangi, gdyż może ze spokojem wyczekiwać na rywalizację w przyszłym sezonie w najlepszej klasie rozgrywek w Anglii. Na dodatek tegoroczną kampanię można uznać za udaną zważywszy na to, że udało się zdobyć pierwszy w historii puchar ligi angielskiej.

Przez pierwsze minuty częściej oblegana była bramka gości. To Chelsea częściej posiadała piłkę i stworzyła większą liczbę sytuacji bramkowych. Pierwsza groźna akcja nastąpiła dopiero w 16. minucie, kiedy Demba Ba uderzył piłkę z dystansu na bramkę Michela Vorma. Holenderski golkiper z małymi kłopotami obronił strzał byłego napastnika Newcastle United.
Później obraz gry diametralnie się nie zmieniał. Nadal częściej na połowie rywala gościła Chelsea, choć nie zabrakło sytuacji ze strony przeciwników. Przełamanie wyniku nastąpiło ze strony gospodarzy w 44. minucie. Po tym, jak Frank Lampard dostrzegł Oscara w polu karnym, zagrał do niego piłkę, a Brazylijczyk uderzył po dalszym słupku bramki Swansea i dał prowadzenie londyńczykom. W doliczonym czasie gry po faulu Leona Brittona na Juanie Macie w polu karnym drugą bramkę dla „The Blues” zdobył Lampard z rzutu karnego. To było 201. trafienie Anglika w niebieskich barwach i do wyrównania klubowego rekordu strzeleckiego pozostała już tylko jedna bramka.

W drugiej połowie ponownie lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, którzy kontrolowali to, co się dzieje na boisku. Ładnym uderzeniem z 25. metra popisał się Lampard, jednak Ashley Williams skutecznie zapobiegł utracie gola. Chwilę później, w 53. minucie spotkania, przed swoją drugą, dobrą okazją na strzelenie gola stanął Demba Ba, jednak bombę Senegalczyka ponownie wyjął Vorm. Na troszkę ponad kwadrans przed końcem meczu stuprocentowej okazji nie wykorzystał Mata, uderzając z bliskiej odległości tuż obok prawego słupka bramki „Łabędzi”.
Chelsea wygrała zasłużenie ten pojedynek. Zespół dominował praktycznie w każdym aspekcie w porównaniu do dzisiejszego przeciwnika z południowej Walii. Dzięki kompletowi punktów podopieczni Rafy Beniteza powrócili na trzecie miejsce tabeli Premier League i są coraz bliżej zapewnienia sobie udziału w przyszłorocznym Champions League. Swansea zaś pozostaje na dziewiątej lokacie.











