Czy będąc piłkarzem, można trafiać na czołówki gazet, mimo że od niemal trzech lat nie zagrało się w żadnym spotkaniu o stawkę? Przypadek Cheda Evansa pokazuje, że jak najbardziej.
Nigdy nie był talentem na miarę swojego rodaka, Garetha Bale’a. Co prawda zaczynał w Manchesterze City, ale na City of Manchester Stadium (taką nazwę wówczas nosił obiekt, który teraz nazywamy Etihad Stadium) szykowano się do poważnych inwestycji, bo do klubu powoli trafiały petrodolary od szejka Mansoura. Nie było miejsca dla młodych potrzebujących czasu na rozwój i nabycie doświadczenia. Dlatego gdy atak „The Citizens” składał się z takich nazwisk: jak Santa Cruz, Bellamy czy Tevez, Evans musiał uciekać w poszukiwaniu szansy gry do mniejszego klubu.
Początek końca
Latem 2009 roku trafił na Bramall Lane, czyli do Sheffield United, za kwotę trzech milionów funtów. W swoim pierwszym sezonie w United raczej wchodził na plac gry z ławki rezerwowej, ale w roli killera z ławki daleko mu było choćby do mistrza w tym fachu, Ole Gunnara Solskjeara. Evans sezon zakończył z czterema bramkami. Następna kampania była dla Walijczyka o niebo lepsza, ale tego samego nie można było powiedzieć o jego klubie, który spadł z Championship do League One. To tam Evans zapracował sobie ma miano niezłego napastnika, zdobywając dla „The Blades” 48 goli w 113 występach. Takim bilansem zasłużył sobie na powołanie do reprezentacji Walii, której miał okazję być przedstawicielem 13 razy.
Jego kariera rozwijała się harmonijnie, ale nie na najwyższym poziomie. Ład w rozwoju zaburzył maj 2011 roku. Wtedy Evans dopuścił się gwałtu na 19-letniej kobiecie zwabionej do hotelu, w którym zatrzymywał się w Rhyl, przez swojego piłkarskiego kolegę, Claytona McDonalda. Dziewczyna była na tyle pijana, że nie wiedziała, co się dzieje. Z prawnego punktu widzenia akt seksualny z osobą w takim stanie uznawany jest za gwałt. Takie oskarżenie wystosowano później wobec Evansa.
Latem 2012 roku został skazany na pięć lat więzienia. Wskutek procesu sądowego Sheffield United rozwiązało z nim kontrakt, a Stuart Pearce, wówczas selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Anglii i odpowiedzialny za przygotowanie reprezentacji Wielkiej Brytanii w piłkę nożną do turnieju olimpijskiego w Londynie, zrezygnował z pomysłu powołania do tej kadry Evansa, co mogło się przyczynić do rozwoju jego kariery.
W centrum wydarzeń
Walijczyk wyszedł po 2,5 roku, w październiku 2014, wzbudzając ogromny szum medialny na Wyspach deklaracją, że chce wrócić do czynnej gry w piłkę. Sprawa piłkarza mającego za sobą odsiadkę za gwałt była w centrum wydarzeń, mówiono o tym wszędzie, nawet w głównym wieczornym wydaniu wiadomości BBC. W więzieniu odwiedził go Nigel Clough, syn legendarnego Briana Clougha, a wtedy trener Sheffield United, namawiając go do powrotu na boisko w barwach „The Blades”. Klub z Bramall Lane rzeczywiście chciał zakontraktować tę mocno kontrowersyjną postać, ale zrezygnowano z tego pomysłu, w momencie gdy petycję wyrażającą sprzeciw wobec powrotu Evansa do gry w barwach United podpisało 170 tys. osób. To był silny bodziec, pokazujący nie tylko Sheffield United, ale całemu środowisku piłkarskiemu, co opinia publiczna myśli na temat powrotu do gry zawodnika z taką przeszłością.











