Wisła Kraków to zespół, który zawsze walczy o najwyższe trofea. W tym sezonie klub obrał dosyć kontrowersyjną politykę transferową. Do Krakowa sprowadza się bowiem ciekawych graczy z różnych – często odległych – zakątków świata i Europy, co wywołało sporą dyskusję. Czy dominacja obcokrajowców w drużynie „Białej Gwiazdy” ma destrukcyjny wpływ na atmosferę w zespole? Porozmawialiśmy o tym z jednym z niewielu Polaków w krakowskiej drużynie, Cezarym Wilkiem.
Jaki język dominuje w waszej szatni?
Głównie angielski, tak jest nam między sobą najłatwiej się dogadać. W drużynie jest też paru Polaków, dlatego język polski też od czasu do czasu da się usłyszeć.
W jakim stopniu bariera językowa wpływa na atmosferę w drużynie?
Absolutnie nie ma to żadnego znaczenia. Atmosfera jest taka jak należy, cały czas zresztą staramy się nad nią pracować. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się rozumiemy, a język wcale nam w tym nie przeszkadza.
Na gierkach kontrolnych dzieliliście się według pochodzenia…
To tylko żarty, pozytywna sportowa rywalizacja. W naszej drużynie jest spora liczba obcokrajowców, ale nie mamy z tym problemu. Nie ma co się doszukiwać jakiś podziałów w naszej drużynie.
Duża liczba obcokrajowców doprowadziła do tego, że mimo młodego wieku i krótkiego stażu w Wiśle, jesteś głównym kandydatem do miana drugiego kapitana.

Bez przesady (śmiech). To, że w dwóch sparingach, a także w ostatnim meczu ligowym, zagrałem z kapitańską opaską, jeszcze o niczym nie świadczy. To tylko trzy mecze. Nie wiążę z tym dużych nadziei, ale też nie chciałbym robić z tego jakieś dużej sytuacji. Trener chciał, żeby kapitan był z pochodzenia Polakiem, więc pewnie stąd taka decyzja.
Czujesz się ważnym elementem zespołu?
Jestem przede wszystkim jednym z wielu. Jest nas dwudziestu sześciu, skład jest w tej chwili bardzo wyrównany. Każdy czuje się ważną postacią, każdy jest doceniony przez trenera. Każdy ma też swoje zadania, z których jest rozliczany. Nie jestem w Wiśle na specjalnych warunkach – czuję się jak każdy inny.
Z klubu odeszli bracia Brożkowie oraz Mariusz Pawełek, którzy stanowili trzon zespołu, ale w ich miejsce zakupiono ciekawych obcokrajowców. Twoim zdaniem drużyna jest silniejsza?
Wszystko się okaże po rundzie rewanżowej. Możemy analizować przydatność zawodników, którzy przyszli oraz tych, którzy odeszli, ale tak naprawdę wszystko pokaże boisko. O transferach możemy porozmawiać za trzy miesiące, wtedy na pewno będę mądrzejszy.










