Petr Cech, golkiper londyńskiej Chelsea, przyznaje, że jego drużyna odczuwa presję podczas walki o uratowanie sezonu. Nie można ukrywać, że brak kwalifikacji do przyszłorocznej Ligi Mistrzów byłby dla „The Blues” ogromnym rozczarowaniem. Na dodatek wciąż jest szansa na wygranie innych rozgrywek na Starym Kontynencie – Ligi Europy.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu na Anfield Road podopieczni Rafy Beniteza pozwolili sobie na utratę punktów, podczas gdy Tottenham i Arsenal wygrały swoje pojedynki. Gol w końcówce strzelony przez Luisa Suareza zadecydował o podziale punktów, przez co mistrzowie Europy będą musieli do końca drżeć o to, czy uda się zająć miejsce w czołowej czwórce tabeli Premier League.

– Znajdujemy się w pozycji, w której walczy się o wszystko. Jesteśmy pod lekką presją, gramy nadal w Lidze Europy i te rozgrywki chcemy wygrać. Jednak zarazem każdy kolejny mecz w lidze będzie dla nas bardzo istotny i nie będzie łatwo – mówi reprezentant Czech.
– W końcówce spotkania z Liverpoolem zagraliśmy niezadowalająco. To były dla nas niezwykłe ostatnie minuty. Nigdy w mojej karierze na Stamford Bridge nie zdarzyło mi się grać w takim spotkaniu, w którym straciliśmy bramkę w takich okolicznościach. Ten remis jest dla nas trochę jak porażka.
Już w najbliższy czwartek londyńczycy rozegrają pierwsze półfinałowe spotkanie w Bazylei. Trzy dni później będą walczyć o trzy oczka na własnym terenie z zespołem Swansea.











