Do przykrej dla fanów Chelsea London konkluzji doszedł po wczorajszym remisie ze Swansea Petr Cech. Bramkarz „The Blues” przyznał, że walka jego zespołu o mistrzostwo Anglii jest już raczej niemożliwa.
– Nie ma co mówić o tytule, bo kluby z Manchesteru nie stracą już zbyt wielu punktów – przyznał szczerze Petr Cech po tym, jak Chelsea Londyn niespodziewanie zremisowała ze Swansea. – Myślę jednak, że realistyczne jest zajęcie trzeciego miejsca. By to osiągnąć, musimy odnieść sukces w trudnym niedzielnym meczu przeciwko United – dodał golkiper.

Walijski beniaminek wczorajszego wieczoru ponownie udowodnił, iż jest w stanie na własnym stadionie powalczyć o punkty właściwie z każdym w Premiership. Nie tak dawno na Liberty Stadium poległ inny stołeczny klub, Arsenal, teraz zaś bliska podzielenia jego losu była Chelsea, która dopiero w ostatnich minutach doprowadziła do wyrównania.
To spotkanie nie należało do najlepszych w wykonaniu „The Blues”, a na pewno nie pierwsza połowa. – W pierwszej odsłonie nie zagraliśmy nic dobrego, po przerwie jednak wyglądało to zupełnie inaczej – komentował Cech. – Postawiliśmy Swansea pod presją i nie pozwalaliśmy, by łatwo rozgrywało piłkę. Nawet grając w dziesięciu [czerwoną kartkę otrzymał Ashley Cole – przyp. red.], byliśmy w stanie przycisnąć i zostaliśmy nagrodzeni trafieniem wyrównującym w doliczonym czasie gry. Oczywiste jest, że chcieliśmy wygrać, ale nikomu nie było łatwo w Swansea. Oni przegrali u siebie tylko raz w tym sezonie.
Chelsea traci obecnie do prowadzących w lidze City i United już 12 punktów. Nieco mniejszy, ale wciąż spory dystans jest do trzeciego Tottenhamu – siedem oczek.











