W meczu rozgrywanym w ramach 27. kolejki Premier League Arsenal wygrał na swoim boisku z Aston Villą 2:1. Gole dla „Kanonierów” strzelał Santiago Cazorla.
W mijającym tygodniu kibice Arsenalu przeżyli prawdziwe trzęsienie ziemi. Porażkę z Bayernem w Lidze Mistrzów można było jeszcze jakoś przewidzieć, jednak odpadnięcie z FA Cup po fatalnym meczu z Blackburn zaskoczyło wszystkich na Emirates. Londyńczykom została już tylko walka o najlepszą czwórkę w Premier League. Przed spotkaniem zajmowali w tabeli piąte miejsce, tuż za Tottenhamem, który sprawia o wiele lepsze wrażenie w ostatnich tygodniach.

„The Villans” przystępowali do meczu z wielką wiarą w sukces, który miał zapewnić przede wszystkim Christian Benteke, dla którego Arsenal jest ulubionym rywalem. Drużyna z Birmingham przed potyczką na Emirates miała zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową i bardzo trudne zadanie, by odskoczyć konkurentom w walce o pozostanie w lidze.
Mecz rozpoczął się od przewagi gospodarzy, którzy już w 6. minucie objęli prowadzenie. Akcję bramkową na środku boiska zapoczątkował Wilshere, który podał piłkę na lewą stronę do Cazorli, a ten zdecydował się na strzał po uprzedniej nieudanej próbie zagrania.
Po stracie bramki do głosu zaczęła dochodzić drużyna z Birmingham, w której prym wiedli głównie Gabriel Agbonlahor i Charles N’Zogbia, próbujący strzałów z dystansu. Wspomniany Benteke również miał swoją świetną sytuację, którą zmarnował. W bramce „Kanonierów” bardzo dobrze spisywał się Szczęsny, który popisał się kilkoma efektownymi paradami. Końcówka pierwszej połowy to zdecydowana dominacja Arsenalu, który co rusz straszył bramkarza gości, jednak nie potrafił dobić rywala. W 41. minucie Giroud po znakomitej akcji z Cazorlą przegrał pojedynek sam na sam z Bradem Guzanem.
Od początku drugiej połowy londyńczycy za wszelką cenę chcieli podwyższyć prowadzenie, bombardując dośrodkowaniami pole karne gości, którzy starali się wyprowadzać kontry. Umożliwiała im to słaba postawa w środkowej strefie boiska Abou Diaby’ego, który musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
W 68. minucie Aston Villa doprowadziła do wyrównania. Błyskawiczną kontrę wykończył Andreas Weimann, który przeprowadził rajd środkiem boiska i pomimo możliwości zagrania do dwóch ustawionych wyżej kolegów zdecydował się na strzał z odległości ok. 20 metrów od bramki. Szczęsny nie zachował się dobrze w tej sytuacji, ponieważ strzał nie był zbyt precyzyjny, a mimo to polski bramkarz nie dał rady odbić piłki. Po strzeleniu gola goście zwietrzyli swoją szansę i odważniej ruszyli do ataków.
W samej końcówce znów inicjatywę przejął Arsenal, a świetną okazję po rzucie rożnym zmarnował nieskuteczny dziś Giroud. Ale od czego na Emirates jest Cazorla… Po zespołowej akcji piłka trafiła na skrzydło do Monreala, który zacentrował ją do niekrytego rodaka, a ten zapewnił prowadzenie swojej drużynie.











