Hiszpan zdaje sobie sprawę, że ponowny triumf na mistrzostwach Europy będzie o wiele trudniejszym zadaniem niż wygrana tego turnieju w 2008 roku.
Przed mistrzostwami w Austrii i Szwajcarii wielu ekspertów miało wątpliwości co do formy Hiszpanów i nie typowało ich na faworytów turnieju. Teraz, gdy wygrali mistrzostwo Europy i mistrzostwo świata, do Polski i na Ukrainę jadą jako główny faworyt, a to – według Casillasa – wcale nie pomoże im w grze.
– Problemem jest to, że nie podążamy na Euro tą samą drogą co cztery lata temu. Wtedy nikt nas nie znał, nie byliśmy faworytami. Łatwiej było nam zaskoczyć ludzi i wygrać ten turniej. Teraz jest całkiem inaczej, wszyscy nas znają, droga do triumfu będzie znacznie trudniejsza.









