W pierwszej kolejce angielskiej ekstraklasy Liverpool zremisował z Sunderlandem. Andy Carroll, który zdobył nieuznaną przez sędziego bramkę, uważa, że zespół nabierze rozpędu.
Inauguracja mogła dla Liverpoolu rozpocząć się w najlepszy możliwy sposób, bo „The Reds” szanse na zwycięstwo mieli. Już w pierwszych minutach meczu Suarez mógł zamienić rzut karny na bramkę – jednak fatalnie przestrzelił. Ostatecznie Larsson dał remis Sunderlandowi pięknym strzałem nożycami. Carroll przyznał, że drużyna nie mogła być zadowolona z rezultatu.
– Jesteśmy rozczarowani remisem, lecz chłopaki są zadowoleni, że mają już za sobą pierwszy mecz. Idzie się dalej. Pokazaliśmy trochę dobrego futbolu, dobrze zagraliśmy i wyciągniemy z tego nieco pozytywnych wniosków. Myślę, że wszyscy dobrze zagraliśmy drużynowo. Dobrze pracowaliśmy na treningu i wykreowaliśmy wystarczająco dużo szans, żeby udowodnić, że jesteśmy w stanie tworzyć drużynę – powiedział Carroll.
Rosły napastnik uważa, że jest gotów udowodnić, że był wart wydanych pieniędzy. W styczniu Liverpool zapłacił za niego około 35 milionów funtów: – Mam za sobą okres przygotowawczy, którego potrzebowałem. Pomógł mi on przezwyciężyć wszystkie dokuczliwości i urazy, z którymi walczyłem. Przez długi czas byłem kontuzjowany, więc miło było zagrać kilka meczów i złapać formę, a także zdobyć kilka bramek. Teraz czekam na resztę sezonu i podtrzymuję formę. Pozostaje tylko iść naprzód. Muszę pokazać, na co mnie stać.










