Liverpool FC rozbił przed własną publicznością „The Citizens” 3:0. Dwie bramki zdobył pozyskany zimą Andy Carroll.
Hit 32. kolejki Premiership niespodziewanie był wyjątkowo jednostronnym widowiskiem. Piłkarze „The Reds” pokonali na Anfield gości z Manchesteru aż 3:0 i nadal liczą się w walce o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.
Niezaprzeczalnie bohaterem spotkania był strzelec dwóch goli – Andy Carroll. 22-letni napastnik nie krył zadowolenia, jednak uważa, że ważniejszy od jego bramek jest komplet punktów.

– To było niewiarygodne. Wszyscy grali dobrze, a ja zdobyłem bramki, na które bardzo czekałem. Jestem tu, żeby zdobywać gole, jednak to końcowy wynik jest najważniejszy i co za tym idzie – 3 punkty – skomentował 22-latek.
Carroll jest zdania, że z kolejki na kolejkę drużyna gra coraz lepiej i w przyszłym sezonie „The Reds” wrócą do rywalizacji o najwyższe laury w lidze.
– Scalamy teraz drużynę. Ja i Luis [Suarez – przyp. red.] jesteśmy nowi, Flanno zaliczył według mnie udany debiut. To pokazuje, że w przyszłym sezonie możemy włączyć się do walki o tytuł – powiedział reprezentant Anglii.
Wychowanek Newcastle ma powody do podwójnej satysfakcji, gdyż bramkarzem Manchesteru City jest jego dobry kolega – Joe Hart.
– Ostrzegałem go przed meczem, że zamierzam strzelić gola – tłumaczy z uśmiechem na ustach.
W kolejnej serii spotkań zawodnicy z Anfield wybiorą się do Londynu, aby zmierzyć się z drugim w tabeli Arsenalem.










