W futbolu sponsoring jest bardzo istotnym aspektem. Nie trzeba nikogo przekonywać, że nie ma na świecie bardziej znanej i globalnej dyscypliny sportowej. Fakt ten jest prawdziwym magnesem na firmy, które liczą na dobrą reklamę swojego produkt, a chyba nie ma lepszej lokalizacji na promocję niż piłkarski trykot, na którym oko zawieszają rzesze kibiców. Z zastrzeżeniem oczywiście, że dane przedsiębiorstwo stać na spory wydatek, bowiem w przypadku topowych europejskich drużyn miejsce na koszulce kosztuje grube miliony euro. Rzadko jednak na klubowe stroje trafiają producenci alkoholi i używek, ale nie oznacza to, że marki piwa czy papierosów wcale nie ukazują się oczom wielbicieli piłki nożnej. Najlepszym przykładem Carlsberg.
Najczęściej słyszanym zarzutem w momencie, kiedy jakaś marka piwa trafia na koszulki piłkarzy, jest brak związku produktu ze sportem czy zdrowym stylem życia. W przypadku sponsoringu najistotniejsze są jednak… pieniądze. Może gdyby jakikolwiek zakład pogrzebowy miał odpowiednio dużo kasy do wydania, na boisku mielibyśmy okazję obserwować graczy z napisem „Hades” na torsach?
Papierosy? Niekoniecznie
O ile w przypadku producentów alkoholu przypadków wspierania klubów piłkarskich jest sporo, o tyle łatwo w tej kwestii nie mają koncerny papierosowe. Czy ktokolwiek słyszał o „fajkach” na piłkarskich koszulkach? Chyba nie. Giganci wyrobów tytoniowych wolą wykładać swoje spore dochody na sporty motorowe, ale nie na futbol. Nie znaczy to jednak, że takich sytuacji nie było.
Pierwszą taką firmą, jaka znalazła drogę na koszulki piłkarzy, była „Austria Tabak”, a współpracę z tym papierosowym koncernem podjęła Austria Wiedeń. Jak owocne były to relacje, świadczy okres, w jakim te dwa podmioty współpracowały – 27 lat, począwszy od 1977 roku. I w ten sposób na koszulkach wiedeńskiego zespołu widniał napis „Austria Memphis”, który nawiązywał bezpośrednio do marki papierosów produkowanych przez sponsora klubu. Niestety rok 2004 przyniósł zmianę prawa w kraju Mozarta i tytoniowy potentat nie mógł być dłużej sponsorem drużyny piłkarskiej. W tym przypadku możemy powiedzieć, że klub „przeżył” sponsora, ponieważ trzy lata po rozwiązaniu współpracy Austrii z koncernem tytoniowym drugi został wchłonięty przez konkurencję – Japan Tobacco International.
I w ten sposób na koszulkach wiedeńskiego zespołu widniał napis „Austria Memphis”, który nawiązywał bezpośrednio do marki papierosów produkowanych przez sponsora klubu.
Innym dowodem na to, że przemysł tytoniowy może znaleźć się w gronie koszulkowych sponsorów, jest Sarajevo Tobacco Factory, które latach 1996–2012 wspierało miejscowy FK. Tutaj mamy niejako dwa etapy współpracy. W pierwszych dwóch latach na trykotach sarajewskich piłkarzy widniała nazwa firmy, natomiast później umieszczono na nich markę papierosów – Aura. Bośniacki klub dzięki wsparciu finansowemu był jednym z czołowych w lidze i dwukrotnie zdobywał mistrzostwo kraju, gdy STF była ich sponsorem.
W przypadku Sarajewa „romans” z firmą handlującą tytoniem był jedną z niewielu dróg do pozyskania funduszy. Mowa w końcu o kraju doświadczonym przez wojnę domową. Co ciekawe, „Aura” widniała na koszulkach piłkarzy mimo silnej w owym czasie kampanii antynikotynowej.












