Półfinał pucharu ligi co roku przynosi wiele emocji. Do czołowej czwórki dostają się najlepsze drużyny w kraju, dlatego ich konfrontacja to uczta dla kibiców. Dla samych zawodników zaś jest to walka o prestiż. Szczególnie, gdy rozgrywane są derby.
We wtorkowy wieczór starły się dwie lizbońskie drużyny, którym różnie potoczyły się losy w tym sezonie. Sporting fatalnie zaczął nowe rozgrywki. Spora liczba remisów i porażek umieściły w pewnym momencie „Zielono-białych” na dziesiątym miejscu w lidze. To spowodowało, że został zwolniony szkoleniowiec. „Nowa miotła” podziałała bardzo dobrze na zespół, który jak za dotknięciem magicznej różyczki znów zaczął wygrywać. Zupełnie inaczej rzecz się ma z Benfiką. Zespół Jorge Jesusa dobrze radzi sobie w obecnych rozgrywkach. Zajmuje pierwsze miejsce w lidze lecz ciągle czuje na plecach oddech Bragi, która traci jeden punkt, ale rozegrała jeden mecz mniej.
Początek spotkania zaskoczył wszystkich kibiców jak i piłkarzy. W 6. minucie gracz Sportingu Joao Pereira faulował Ramiresa. Gdy sędzia zagwizdał przewinienie, zawołał do siebie gracza gospodarzy i pokazał mu czerwoną kartkę. Nastąpiła konsternacja na stadionie. Wszyscy zawodnicy sądzili, że jest to zbyt surowa kara, jednaj jak pokazały powtórki arbiter podjął słuszną decyzję.
8. minuta – gol dla Benfiki! Dośrodkowanie na pole karne gospodarzy. Najwyżej ze wszystkich zawodników wyskoczył obrońca „Orłów” i silnym strzałem głową nie dał szans stojącemu w bramce Rui Patricio. Grający w osłabieniu gracze Sportingu już na samym początku musieli wznieść się na wyżyny umiejętność, by wyrównać wynik spotkania.
Kolejne minuty były prowadzone pod dyktando graczy w czerwonych koszulkach. Chwilami „zamykali” oni swoich rywali na ich połowie, nie pozwalając gospodarzom na żadne ofensywne zagranie.
29. minuta – kolejne trafienie dla przyjezdnych! Dobrą akcją lewą flanką popisał się Ruben Amorin, który silnym podaniem wystawił piłkę Ramieresowi na piątym metrze. Ten bez najmniejszych problemów wpakował ją do siatki rywala i podwyższył prowadzenie swojego teamu.
Od tego momentu zawodnicy w zielono-białych koszulkach zaczęli wyprowadzać kontry, w których główną rolę odgrywał weteran Liedson.
36. minuta – kontaktowa bramka dla Sportingu! Na 30 metrze przed bramką Benfiki piłkę przejął bardzo aktywny Liedson i po chwili oddał silny strzał. Zaskoczony bramkarz gości starał sie interweniować, jednak piłka była zbyt precyzyjnie uderzona. To trafienie dało gospodarzom szansę na dobry wynik.
Druga połowa rozpoczęła się równie zaskakująco jak pierwsza. W 50. minucie czerwona kartkę obejrzał ponownie zawodnik Sportingu, jednakże nie był on na palcu gry. Za niezgodne z duchem sportu zachowanie arbiter ukarał Tiago dwiema żółtymi kartkami, co w rozliczeniu spowodowało, że gracz gospodarzy z ławki rezerwowych musiał udać się do szatni.
67. minuta – kolejna bramka dla Benfiki! Bardzo dobre dośrodkowanie w wykonaniu gości. Piłka idealnie spadła na głowę Luizao, który nie zwykł marnować takich okazji i silnym strzałem dał swojej drużynie trzecią bramkę.










