Dzisiejszy rewanżowy półfinał Pucharu Ligi Angielskiej był świetną reklamą drużyn z zaplecza Premiership. Po pierwszym spotkaniu to Crystal Palace było bliżej wyjazdu na Wembley, ale na Stadionie Miejskim w Cardiff rozegrała się dzisiaj istna batalia i ostatecznie po serii rzutów karnych to Walijczycy zagrają z kimś z pary Manchester City – Liverpool FC.
Na Stadionie Miejskim w Cardiff na widowni zasiadł niemal komplet widzów (prawie 26 tys.), by oglądać zmagania swoich ulubieńców w walce o finał Carling Cup. Pierwszy i jak się później okazało, ostatni gol z gry w tym spotkaniu padł już po sześciu minutach. Gola dla Cardiff zdobył jednak zawodnik Crystal Palace – Anthony Gardner. Obrońca „Orłów” źle zachował się przy dośrodkowaniu Cowiego i skierował piłkę do własnej siatki. Podczas drugiej części pierwszej połowy lepsi byli gracze Palace, ale nie należy zapominać, że na sześć minut przed przerwą dwie doskonałe sytuacje zmarnował Kenny Miller.
W drugiej połowie inicjatywę przejęli goście, ale mimo ofensywnej gry nie potrafili przekuć swoich zmagań na gola. Taka sytuacja trwała do 77. minuty, kiedy to za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał obrońca „Orłów” – Patrick McCarthy. Mimo znacznego utrudnienia sytuacji goście dobrze zorganizowali grę w obronie i dotrwali do gwizdka kończącego drugą połowę. W doliczonym czasie gospodarze chcieli postawić kropkę nad i, ale nie wykorzystali żadnej z akcji, które zdołali sobie wypracować. Sędzia odgwizdał koniec dogrywki i nakazał zawodnikom przygotować się do konkursu rzutów karnych. Stadion na chwilę zamarł, ale po kilku minutach wybuchł radością. Goście nie wytrzymali presji i to Cardiff City awansowało do finału.










