„Cała Polska w cieniu Śląska!” Śląsk Wrocław wciąż na szczycie


Mecz zapowiadany jako ten, który ma wyłonić lidera i... wyłonił. Śląsk Wrocław wciąż niepokonanym liderem!

1 września 2019 „Cała Polska w cieniu Śląska!” Śląsk Wrocław wciąż na szczycie
Piotr Matusewicz / PressFocus

Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin. Starcie, które ma swoją długą i pełna wzlotów oraz upadków historię. Dzisiaj każdy, kto choć w minimalnym stopniu interesuje się naszym polskim futbolem, wiedział, że to będzie spotkanie na absolutnym szczycie. Takim, które miało udowodnić, że któraś z ekip jest gotowa nie tylko na zrobienie chwilowego zamieszania, ale też na podbicie nawet ekstraklasowego podium. I szczerze mówiąc, kibice Pogoni nie mogli być optymistycznie nastawieni, bo karty historii pokazywały, że Śląsk Wrocław w starciach z Pogonią na własnym stadionie był niepokonany od 18 lat! Cóż, obawy musiały się pojawić i okazały się słuszne. Wrocławianie wciąż śrubują ten rekord.


Udostępnij na Udostępnij na

Dzisiejsze spotkanie było dla Śląska idealną okazją do tego, by polepszyć bilans meczów z ekipą ze Szczecina. Wcześniej był on bardzo okazały, bo opiewał aż na 26 zwycięstw, a dzisiaj… Po prostu trzeba było zagrać świetne zawody przy ponad 20 000 tysiącach kibiców (dokładnie 24 968 – czwarty najwyższy wynik w historii występów Śląska w lidze). Ostatni raz coś takiego miało miejsce ponad roku temu, a teraz prawdopodobnie stanie się codziennością. Śląsk Wrocław pod wodzą Vitezslava Lavicki nieustannie gra tę samą, przyjemną dla ucha (oka również) melodię. I to bez grama fałszu! Co więcej, ona zdobywa na nowo serca tych fanów, których klubowe szaliki już od dawna zbierały kurz na półkach.

Z pewnością czeka nas trudny mecz, nie ulega wątpliwości. Czujemy to, że gra pierwszy zespół z drugim. Czuć to w klubie, w mieście. Mamy duży szacunek do Pogoni.Vitezslav Lavicka przed meczem z Pogonią Szczecin

Znacie ten termin? Blitzkrieg?

„Błyskawiczne uderzenie wojskowymi siłami zbrojnymi (powietrznymi, morskimi i lądowymi) na dany kraj.” Jak Śląsk uderzył, to nie było czego zbierać. Ekipa ze Szczecina przyjechała na Dolny Śląsk, mając nadzieję, że kaliber oraz siła uderzenia będą na tyle mocne, że przełamią szyki obronne przeciwników z Wrocławia tak, że skapitulują. Tylko że… To Śląsk Wrocław zbombardował pole karne Pogoni już w piątej minucie meczu.

Asystentem przy bramce dla Śląska był ten, który nie raz mógł usłyszeć wiele słów krytyki ze strony sympatyków Śląska. Choćby pod znakiem takich słów jak „jeździec bez głowy” lub „szybki, ale nic więcej”. Cóż, akurat tym razem zadziałało u Musondy zarówno to, dzięki czemu budzi postrach wśród swoich rywali, jak i to, czego zwykle mu brakuje,czyli chłodnej głowy. Efekt? Pierwsze „ostatnie podanie” w tym sezonie ligowym oraz drugie w barwach Śląska (w 18 spotkaniach).

W nieco okazalszych słowach można wypowiedzieć się o strzelcu bramki dla Śląska, czyli Robercie Pichu. Ostatnie 13 spotkań Słowaka w lidze – pięć bramek i trzy asysty! Trzeba przyznać, że tak, jak ofensywny pomocnik Śląska zakończył poprzednią kampanią (świetnie), tak ją zaczął. W tej chwili obok Łukasza Brozia jest to najskuteczniejszy piłkarz w zespole (obaj po trzy trafienia) i (!!!) w historii klubu.

Śląsk Wrocław dał się zranić, ale nie pękł

Przebieg spotkania układałby się dla wrocławian idealnie, gdyby nie przebłysk geniuszu Adama Buksy w 23. minucie meczu. Strzał z dystansu, Putnocky bez najmniejszych szans. Co ciekawe, napastnik Pogoni tuż przed strzeleniem gola zdołał już (co prawda w kuriozalny sposób, ale jednak) wpakować futbolówkę do siatki, jednak szczęśliwie dla ekipy gospodarzy ten wybryk skończył się jedynie sygnałem ostrzegawczym. VAR stanął na wysokości zadania. Natomiast co do polskiego napastnika, była to już jego druga bramka w aktualnej kampanii. Obok Zvonimira Kozulja uczyniła go ona najlepszym strzelcem drużyny trenera Runjaicia (dwa gole, jedna asysta).

I tak jak wytrawni eksperci ekstraklasowych rozgrywek mogli się domyślać, mecz stał raczej pod dyktandem przyjezdnych. Pogoń bowiem w pierwszej połowie miała procent posiadania piłki na poziomie 56%, czego jeszcze nie udało się jej dokonać w meczach wyjazdowych tego sezonu. Śląsk Wrocław prezentował z kolei coś, co nie odbiegało od jego normy, choć pojawiały się poważne problemy w kilku rejonach. I być może to zabrzmi jak stare, zepsute i powtarzające się radio, ale Śląsk Wrocław niestety wciąż gra bez napastnika, który zaoferuje odciążenie zespołu pod kątem zdobyczy strzeleckich (Exposito zszedł do noży już w 53 minucie).

Z innej strony boiska, czyli w defensywie, doskwieral brak Dino Stigleca, którego zastępował Mateusz Hołownia. Polak wciąż sprawia na murawie wrażenie, że drzemie w nim naprawdę duży potencjał, lecz trzeba zauważyć (nie zganić), że brakuje mu po prostu minut. W sezonie 2018/19 lewy obrońca Śląska zagrał jedynie w jedenastu spotkaniach w lidze, gdzie to dzisiejsze było dopiero jego pierwszym w obecnej kampanii.

Innym mankamentem były również problemy przy wyprowadzaniu piłki spod własnej bramki i za niska intensywność środkowych pomocników – Mączyńskiego i Łabojki. Tę kwestię udało się poprawić w drugiej połowie (szczególnie po wejściu na boisko Michała Chrapka), ale koniec końców Pogoń Szczecin w wielu fragmentach meczu miała zdecydowanie za dużo miejsca w środku pola. Szczęśliwie dla wrocławian nie skończyło się to katastrofą, a też sam zespół gości opadł z intensywności w drugiej części meczu. Finalnie punkt został we Wrocławiu, dzięki czemu po siedmiu kolejkach sezonu 2019/20 Śląsk Wrocław samodzielnie zasiada na fotelu lidera. I jak to zwykli mówić we Wrocławiu: „Cała Polska w cieniu Śląska!”. Patrząc na tabelę, dosłownie!

Zapraszamy również do lektury artykułu o Israelu Puerto

Oficjalna strona Śląska Wrocław

 

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski