Nowy nabytek londyńskiej Chelsea, Gary Cahill, jest świadom faktu, że teraz media to właśnie na nim skupią większość swojej uwagi. Anglik wie, że swoimi pierwszymi występami będzie musiał przekonać do siebie nie tylko trenera i kibiców, ale też dziennikarzy, którzy będą śledzić każde jego zagranie.

Defensor, który w zeszłym tygodniu przeniósł się do Chelsea z Boltonu Wanderers, był obecny w sobotę na trybunach Carrow Road podczas ostatniego meczu „The Blues” przeciwko Norwich City. Trener nie zdecydował się powołać go do kadry meczowej, ponieważ spędził on zbyt krótki okres z resztą zespołu.
– Teraz wszyscy wezmą mnie pod mikroskop, wytkną każdy mój błąd. Ludzie mają jednak prawdo do swojej opinii, nie mam z tym problemu. Zdarza się jednak, że ktoś nie śledzi przebiegu całego spotkania, a opinię wyrabia sobie jedynie na podstawie wyników. Jeśli ktoś zechce mnie krytykować, nie wezmę sobie tego do serca, to na pewno. Udowodnię mu, jak bardzo się myli.
– Nic nie przychodzi łatwo. Kiedy byłem młodszy, zawsze byłem dopiero trzecim czy czwartym wyborem szkoleniowca. Jestem gotów, aby sprostać nowemu wyzwaniu.











