Zdecydowanie jednym z największych przegranych poprzedniego sezonu jest Brazylijczyk Robinho. Były gracz madryckiego Realu, przechodząc do Manchesteru City, miał pomóc w stworzeniu wielkiej drużyny na City of Manchester Stadium. Pomimo tego, że w poprzednich rozgrywkach zawiódł, latem może zmienić otoczenie.
We wrześniu zeszłego roku Robinho oświadczył, że grając na Estadio Santiago Bernabeu, nie ma szans stać się najlepszym na świecie. Taka możliwość pojawiła się dopiero w jego nowym klubie – Manchesterze City. Po roku żadne z jego założeń się nie spełniło. „The Citizens”, pomimo że nowi właściciele wpakowali w nich olbrzymie pieniądze, nie znaleźli się wysoko w tabeli, a na początku rozgrywek musieli walczyć o utrzymanie się w Premiership. Przez to wszystko Robinho zaczął myśleć o zmianie klubu, w którym mógłby stać się najlepszym. Ostatnio w prasie pojawiają się informacje, jakoby były zawodnik „Królewskich” flirtował… z Barceloną.
– Barcelona jest wielkim klubem i każdy chciałby tam grać. Niestety nie otrzymałem jeszcze propozycji od Katalończyków, ale kto wie, co może się zdarzyć – skomentował sytuację Brazylijczyk.
Wypowiedział się także na temat decyzji o przenosinach do Manchesteru: – Odszedłem z Madrytu, ponieważ czułem się tam niekomfortowo. Nie żałuję tego, co zrobiłem, bo bardzo dobrze czuję się w City.










