Spotkanie Zawiszy Bydgoszcz z Górnikiem Zabrze zakończy piątkowe zmagania w ramach 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Oba kluby niezbyt dobrze weszły w rundę rewanżową, a w ostatnich pojedynkach uległy rywalom i chcą udowodnić kibicom, że czas kończyć ze słabszą dyspozycją i pora wrócić na szlak ligowych zwycięstw.
Gospodarze jutrzejszego spotkania ostatnio mają ogromne kłopoty z defensywą. W dwóch kolejnych meczach bydgoszczanie stracili aż sześć goli, co daje prawie 20% wszystkich straconych bramek w tym sezonie. To na pewno jest teraz największą bolączką Ryszarda Tarasiewicza, który pod nieobecność kontuzjowanego Micaela na środku obrony w meczu z Zagłębiem wystawił Strąka. Na pewno Portugalczyk, który od początku swojej przygody z klubem był pewną kartą w talii trenera, nie wystąpi w jutrzejszym starciu. Niewątpliwie, atutem Zawiszy będzie jutro własne podwórko, bo na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka „Zeta” przegrała w tym sezonie tylko trzy razy, a ogrywała takie firmy jak Wisłę Kraków czy Legię Warszawa.

Górnik na wiosnę jeszcze nie wygrał, ba, nie trafił jeszcze ani razu w rundzie rewanżowej do siatki rywala! Ryszard Wieczorek ma bardzo poważny problem z drużyną, która przecież jeszcze nie tak dawno odradzała się przy stracie dwóch goli jak feniks z popiołu i potrafiła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Czy to naprawdę tak wiele zależy od osoby szkoleniowca? Forma „Górników” mówiąc kolokwialnie, jest straszna! Sześć ostatnich meczów to jedno zwycięstwo dwa remisy i aż trzy porażki. Drużyna zimą nie utraciła personalnie praktycznie nic z układanki Adama Nawałki, lecz nie ma już tej ikry i zaangażowania, jakie oglądaliśmy za kadencji obecnego selekcjonera reprezentacji Polski. W Zabrzu wierzą jednak w trzy punkty na gorącym terenie w Bydgoszczy, o czym świadczą słowa asystenta Ryszarda Wieczorka – Kamila Kanclerza.
– Nie najlepiej rozpoczęliśmy drugą część sezonu. Mecz z Koroną wydawał się już być pod kontrolą. Myśleliśmy, że po przerwie zdobędziemy bramkę i przechylimy szalę zwycięstwa na naszą stronę, bo kielczanie ewidentnie przyjechali się do Zabrza z nastawieniem na grę z kontrataku. Czerwona kartka pokrzyżowała nam jednak te plany. Jeśli jednak nie można wygrać, to trzeba zremisować i tak też zrobiliśmy. Poprawiliśmy zdecydowanie naszą grę w obronie, zagraliśmy na zero z tyłu. Zrobiliśmy więc kolejny krok i liczymy, że na Zawiszy kolejnym będzie już zwycięstwo! – powiedział asystent Ryszarda Wieczorka.
Jak sytuacje kadrowe w drużynach? W Zawiszy, jak wspominałem wcześniej, nie wystąpi kontuzjowany Micael, ciągle do zdrowia wraca Goulon i to jedyne zmartwienie w Bydgoszczy. Szpital ma za to Wieczorek, bo z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać na pewno Gancarczyk, Magiera, Steinbors, Augustyn, Zachara czy Nowak. Ciągle indywidualnie trenują Danch, Przybylski i Olkowski i do ostatnich minut będą ważyć się losy ich występu w piątkowym meczu. Nawet lekarze z Leśnej Góry nie pomogliby z taką ilością kontuzji, jaka wdarła się w szeregi Zabrzan. Dodatkowo za kartki pauzuje Maciej Mańka.
