Być albo nie być dla Brzęczka


Czy zobaczymy nowe oblicze naszej kadry?

9 października 2019 Być albo nie być dla Brzęczka
Piotr Matusewicz / PressFocus

Polska reprezentacja to dobro narodowe. Dla jednych od wielu lat – dla niektórych od momentu, gdy Sebastian Mila uderzył Neuerowi w jego prawy dolny róg bramki. Nic w tym dziwnego, w tamtym momencie ikonicznie przełamaliśmy pewien impas. W nasze serca została wlana nadzieja na lepsze lata polskiego futbolu. Czy Polska reprezentacja zrobi krok milowy w stronę awansu?


Udostępnij na Udostępnij na

To miał być nowy rozdział. Człowiek, który notabene wyszedł do dziennikarzy i zaczął otwartą polemikę z mediami czy głosami kibiców. Była to odpowiedź na krytykę co do jego poprzednika i jego wyświechtanych frazesów. Być może ten kierunek okazał się dla Brzęczka zgubny? Przecież nie każdy rodzi się retorem. Co istotne, po epoce Nawałki nikt z nas nie miał ochoty słuchać o optymalnym przygotowaniu zawodników do meczu. To już było. Chcieliśmy czegoś więcej, pragnęliśmy konkretów. Odnosimy wrażenie, że Brzęczek znalazł się w nieodpowiednim momencie i w nieodpowiednim czasie. Rzucono jego osobę na głębie wody, gdzie w morzu własnych działań zwyczajnie zaczyna spadać na samo dno.

Skupić się na kwestiach boiskowych

Warto wspomnieć słowa, które wypowiedział Sir Alex Ferguson. Istnieje powód, dla którego Bóg dał nam dwoje uszu, dwoje oczu i jedne usta. Dzięki temu możesz słuchać i oglądać dwa razy więcej niż mówisz. A co najważniejsze, słuchanie nic nie kosztuje. Być może Brzęczek powinien tę wypowiedź wziąć sobie do serca. Wypowiedzi selekcjonera można wymienić w topie parafrazowanych zdań – zaraz po kilku osobach ze świata szeroko pojętej kultury. Działa to chyba na jego niekorzyść…

Choćby ostatnie słowa, w których otwarcie przyznał, że jego treningi w kadrze wpływają pozytywnie na formę w klubach. Cytat odbił dość szerokim echem. Mamy jednostki postulujące za poszerzeniem kadry narodowej lub powoływaniem wyłącznie graczy z Ekstraklasy w celu podniesienia ich formy. Liga Europy i Liga Mistrzów stoją otworem!

Brzęczek powinien skupić się na tym czego może – przepraszamy za sformułowanie – nie spieprzyć i awansować z reprezentacją, aby mieć zwyczajnie – jak to mówimy żargonowo: mieć czyste papcie. W tym momencie przyjęcie taktyki pod względem wypowiedzi rodem z ery nawałkomanii jest sensowne. Na pewno nie zaszkodzi.

Postawić na lewego obrońce na lewej stronie obrony

Rozwiązanie z Rybusem (czy nawet z Recą, bo zaczął grać) wydaje się logiczne. Pamiętamy czasy, kiedy prawy obrońca występował na lewej obronie i robił to całkiem poprawnie. Ale kiedy, jeśli nie teraz? Przestańmy plątać nogi Bereszyńskiemu i dajmy mu grać na jego nominalnej pozycji. Nie pchajmy ludzi na lewą stronę, którzy lewej nogi używają – co najwyżej – do wsiadania do tramwaju. Skoro gracz Spal – co istotne – bez gry w klubie mógł wnieść kilka pozytywnych ofensywnych impulsów, to dlaczego selekcjoner kadry nie może postawić na gościa, który rywalizował z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów? Takich odważnych kroków może być kilka. W mojej opinii postawienie na Szymańskiego na skrzydle czy pozostawienie Bielika w pierwszej jedenastce. Zacznijmy stawiać na ludzi, którzy mogą rosnąć wraz z tą kadrą. Oczywiście z odpowiednią dozą.

Wydaje się, że Brzęczek obecnie jest publicznie spalony, a każdy zły krok, który poczyni, zostanie mu bezwzględnie wywleczony i wymiętolony. Dlatego niech działa odważnie, bo nie ma nic do stracenia. Uważam, że odwagą może odkupić poniekąd swoje swoje winy. Chyba, że obierze sobie narracje wzorem bogatego gościa, który przejadł się w taniej restauracji. Nie twierdzę, że punkty z kimkolwiek rozdawane są za darmo, ale mamy podstawy ku temu, aby wymagać znacznie więcej. Przede wszystkim, aby nie powtórzyć historii z ostatnich MŚ. Czyli jestestwa zwyczajnie dla sztuki. Jednak potrzebujemy do tego przesłanek.

Nowy etap w postrzeganiu reprezentacji 

Jednego jesteśmy pewni: coś w naszej kibicowskiej wizji poszło do przodu. Nie wymagamy tylko wyników, ale pragniemy kadry, która gra z polotem. Czy mamy odpowiednich wykonawców do tego stylu gry? Sprawa dyskusyjna. Obecnie w bliżej naszej kadrze do drużyn z ligi angielskiej… i stylu prezentowanego przez nich trzy dekady temu. Kiedy to Charles Hughes – ówczesny szef Wydziału Szkolenia w Angielskim Związku Piłki Nożnej miał hopla na punkcie długiej lagi na długi słupek. W naszej kadrze ten rodzaj – trzeba przyznać – dość trywialnej formy wyprowadzania futbolówki ma również swoją rację bytu. Ale na Lewandowskiego. Oczywiście, warto korzystać z jego umiejętności gry tyłem do bramki, ale jej nie nadużywać.

Słowo klucz na dziś to wizja. Sądzimy, że reprezentacje narodową powinien prowadzić wizjoner. Nieprzypadkowo selekcjonerzy kadr narodowych zarabiają krocie. Powinni być to wybitni fachowcy w swojej dziedzinie. Wybitności od pracy Brzęczka nie wymagamy, ale bezwypadkowego przejazdu przez autostradę na Euro już tak. A wszystko, co stworzy dobrego z kadrą będzie in plus w jego wyboistej drodze z reprezentacją Polski.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski