W najciekawszym spotkaniu 14. kolejki Ligi Portugalskiej, zespół Benfiki Lizbona podejmował mistrza Portugalii, FC Porto. Na Stadio da Luz lepszą drużyną okazali się gospodarze.
Mecz tych dwóch teamów zawsze w Portugalii wywoływał niebywałe emocje. Już od wielu lat oba kluby rywalizują ze sobą na arenie krajowej. Przez ostatnie sezony przewaga „Portowych” była wyraźna, lecz teraz wszystko zaczyna się odwracać.
Pierwsze minuty na murawie Benfiki pokazały, że piłkarze nie będą prowadzili futbolowych szachów. Co rusz występowała wymiana ciosów, jednak żaden z graczy nie zakończył akcji
golem. Dużo walki w środku pola, zaowocowało ostrą grą, która nie zniknęła do ostatnich minut rywalizacji. Po około piętnastu minutach nieznaczną przewagę uzyskali piłkarze Jorge Jesusa, którzy byli coraz bliżej zdobycia prowadzenia w tym spotkaniu.
22. minuta: Gol dla Benfiki! Po dość przypadkowym podaniu z okolicy 40 metra, piłka trafiła pod nogi Argentyńczyka Javiera Savioli i płaskim strzałem w długi róg pokonał on bramkarza przyjezdnych. Gracze Porto sygnalizowali pozycję spaloną drugiego gracza „Orłów”, który siedział na linii bramkowej i według Heltona przeszkadzał mu w interwencji. Jednak sędzia był głuchy na te protesty i strzał napastnika uznał.
Kolejne minuty spotkania nadal były utrzymane w wysokim tempie. Piłkarze w niebiesko-białych koszulkach starali się szybko doprowadzić do wyrównania, jednakże obrona gospodarzy prezentował się bardzo dobrze.
Druga połowa również zaczęła się od walki w środku boiska. Gracze Porto z coraz większą determinacją kreowali kolejne szanse na strzelenie gola. Jednak duża nerwowość w poczynaniach obecnych mistrzów Portugalii spowodowała to, że żadna z ofensywnych akcji nie zakończyła się sukcesem.
Z końcem spotkania zaostrzała się gra obydwu drużyn. Zawodnicy nie szczędzili sobie uderzeń, kopniaków bądź utarczek słownych. Sędzia co chwilę tracił kontrolę nad sytuacją na boisku.
Rezultatem nerwowości sędziego było niezauważenie zagrania ręką przez obrońcę gości w polu karnym. Jak wykazały powtórki, arbiter idealnie widział to zagranie, jednak nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego.
Ostatnie chwile spotkania, to niekończące się ataki „Portowych”. Jednak nie byli oni w stanie zmienić niekorzystnego rezultatu i spotkanie zakończyło się minimalnym zwycięstwem gospodarzy. Dla podopiecznych Jorga Jesusa ten wynik oznacza ciągłą walkę o pozycję lidera.
Przyjezdnym to spotkanie udowodniło, że już nie są potęgą w Portugalii.










