W trudnych warunkach był rozgrywany mecz na Mage Solar Stadion. Ostatecznie SC Freiburg przegrał z Borussią Dortmund 0:2. Bramki dla gości zdobyli Neven Subotić i Mario Götze.
Warunki atmosferyczne i wygląd murawy nie napawały optymizmem i sugerowały raczej niski poziom gry. Nikogo więc nie zdziwiło, kiedy oba zespoły raczej szukały dalekich wybić niż gry kombinacyjnej. Piłka jednak stawała na murawie, przez co nie dochodziła do adresata podania albo plątała się pod nogami piłkarzy.
W 9. minucie byliśmy świadkami pierwszego strzału. Reus uderzył celnie z rzutu wolnego, ale zbyt lekko, aby zaskoczyć golkipera. Bardzo groźnie było pod bramką BVB po kwadransie gry. Po rzucie rożnym najpierw strzał Caliguriego ręką zatrzymał Lewandowski, a drugie uderzenie zostało zablokowane przez Götzego. Piłka znowu wróciła do Caliguriego, który zagrał górą. Piszczek omal nie skierował futbolówki do własnej bramki, ale Schmelzer rozpaczliwym wślizgiem zmienił tor lotu piłki, która odbiła się od słupka.
Przez pierwsze pół godziny zdecydowanie lepiej prezentowali się gospodarze. To oni lepiej przystosowali się do trudnych warunków panujących na Mage Solar Stadion. O dziwo, to oni grali częściej po ziemi i starali się szybko wymieniać piłki. W 32. minucie Freiburg mógł i powinien objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do futbolówki wybiegł kompletnie niepilnowany Diagne, ale z pięciu metrów źle uderzył głową piłkę i ta przeszła nad poprzeczką. Chwilę później stuprocentową sytuację miał Kruse, ale w polu karnym zamiast strzelać, chciał wyłożyć futbolówkę partnerowi. Ta jednak, jak było można przewidzieć, zatrzymała się na murawie, która ciągle przyjmowała coraz gęściej padający śnieg.
Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy bardzo dobrą okazję do objęcia prowadzenia mieli goście. Zagrania z lewej strony nie wykorzystał jednak Piszczek, który znalazł się w polu karnym. Jego strzał idący w dłuższy róg bramki został zablokowany przez obrońcę. W szatni BVB musiały paść ostre słowa, bo zawodnicy zaczęli grać zdecydowanie lepiej. W 51. minucie po dobrym zagraniu Reusa Götze w kapitalnej sytuacji, z kilku metrów uderzył z powietrza nad poprzeczką. Niedługo później dortmundczycy w końcu objęli prowadzenie. Reus dograł z rzutu wolnego, a lot piłki tyłem głowy przedłużył Subotić i tym samym pokonał Baumanna. Minęło 60 sekund, kiedy to celny strzał oddał Lewandowski. Futbolówka wcześniej zatrzymała się mu między nogami i uderzenie było zbyt słabe.
Świetną okazję do wyrównania miał Jendrisek. Po rzucie wolnym piłka przeszła na długi słupek właśnie do Czecha, który przyjął ją i oddał strzał, który został wybity przez agresywnie wchodzącego wślizgiem Weidenfeller. Po tej sytuacji Freiburg przez długi czas nie potrafił zagrozić obronie gości. Borussia z minuty na minutę grała coraz pewniej, lepiej, zaczęła dłużej utrzymywać się przy piłce i celniej podawać. Na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu bardzo szybko rzut wolny zagrał Gündogan, który posłał wysokie podanie, a Piszczek niczym Dani Alves wbiegł w pole karne, ale uderzył obok bramki.
Piłka w miarę trwania drugiej połowy częściej znajdowała się w powietrzu niż na ziemi, a całość gry przypominała bardziej beach soccera niż tradycyjną piłkę nożną. Tylko temperatura nieco inna i jakby bramek trochę mniej. W 83. minucie stało się jasne, że Freiburg punktów już nie zdobędzie. Lewandowski dograł w tempo do Götzego, który strzałem w dłuższy róg pokonał Baumanna. Chwilę później interweniować musiał Wiedenfeller po strzale Schmida z rzutu wolnego. Niewiele zabrakło, aby gospodarze stracili jeszcze trzecią bramkę. Schieber przejął piłkę, wykorzystując błąd obrońcy, ale w sytuacji sam na sam uderzył obok słupka.








