W meczu Lech – Lechia Paweł Buzała na boisku pojawił się w 86. minucie, co było odpowiedzią trenera Tomasza Kafarskiego na utratę bramki. Niestety dla gości zabrakło czasu, aby utalentowany napastnik mógł odmienić losy spotkania.
Po meczu piłkarze Lechii mieli sporo do myślenia. Tylko pięć minut dzieliło ich od upragnionego punktu wywiezionego z arcytrudnego terenu. Zmarnowanych sytuacji szczególnie w pierwszej połowie żałował Paweł Buzała. – Lech to klasowy zespół i pokazał to w ostatnich minutach. Szkoda tego meczu, byliśmy blisko remisu. Nie udało nam się, teraz czeka nas walka w dwóch ostatnich spotkaniach. Na pewno Lech był stroną przeważającą, ale my też mieliśmy w pierwszej połowie sytuacje z których mogliśmy strzelić bramki. Gdyby nam się udało to może mecz potoczyłby się inaczej. Po przegranej czeka nas teraz długa droga do Gdańska. – mówił na gorąco napastnik Lechii.
Teraz pomorski klub czeka kolejne trudne spotkanie, tym razem z Wisłą Kraków w Gdańsku. – Na pewno potrzebna jest większa koncentracja. W Poznaniu straciliśmy bramkę po akcji z kontry. Potrzebna jest też cierpliwość, gdyż do szczęścia zabrakło nam pięciu minut. – zdradza, co musi poprawić Lechia, Paweł Buzała.
Gdański klub ma obecnie 29 punktów i do końca bronić będzie się przed spadkiem. Buzała jednak nie traci optymizmu. – Jakbym nie wierzył w utrzymanie, to bym nie grał w piłkę. Cały czas wierzę, że Lechia nie spadnie. – kończy piłkarz.










