W zasadzie po raz enty w historii polskiej piłki zachowanie oglądających mecz z wysokości trybun przesłoniło to, co działo się na murawie. Jak reagowali na to ludzie śledzący spotkanie na żywo bądź przed telewizorami?
Wszystko zaczęło się w drugiej połowie spotkania. W pierwszej widzieliśmy świetne oprawy zarówno Lecha, jak i Legii. Na początku drugiej części gry z kolejną serią efektów specjalnych ruszyli fani „Wojskowych”. Potem znowu skontrowali poznanianie. Wtedy, gdy Lech już przegrywał, ich sympatycy postanowili wrzucić na boisko race, które odpalili na obleganej przez nich trybunie północnej (znajdującej się koło Dworca Wschodniego).
Poszkodowany został Arkadiusz Malarz, który oberwał jedną z rzuconych przez fanów Lecha rac. Po finale przyznawał, że nie zrobiło to na nim wrażenia, bo grał wcześniej w Grecji. Widać to było chociaż po jego reakcji (którą ludzie bardzo chwalili), bo mógł przerwać grę i powiedzieć sędziemu, że nie ma zamiaru grać w takich warunkach, a wówczas możliwe, że arbiter przerwałby całe zawody.











