Już jutro na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej rozegrany zostanie hit 12 kolejki Ekstraklasy. W Warszawie zmierzą się Legia z Jagiellonią. W drużynie z Białegostoku występuje dwóch byłych piłkarzy stołecznego klubu, Marcin Burkhardt oraz Kamil Grosicki.
„Bury” był w zespole, który wywalczył ostatnie mistrzostwo dla „Wojskowych”. Dodatkowym podtekstem jest fakt, że w przeszłości w Amice Wronki współpracował już z Maciejem Skorżą. Starszy z braci Burkhardtów zaznacza jednak, iż w sobotnim meczu nie będzie miejsca na sentymenty.

– Czuję duży sentyment do Legii, w której spędziłem trzy lata. W tym czasie zdobyłem tytuł mistrza Polski oraz pomogłem wywalczyć Puchar Polski. Wcześniej współpraca z trenerem Skorżą różnie się układała. Raz było lepiej, innym razem gorzej. Jednak nie myślę o przeszłości. Chcę przypomnieć się wszystkim kibicom. Jeżeli trener Probierz pozwoli mi zagrać, to dam z siebie wszystko – mówi pomocnik Jagiellonii.
Zawodnik nie ukrywa radości z powodu pełnych trybun przy jakich przyjdzie grać białostocczanom w Warszawie. – Bardzo się cieszę z tego powodu! Lubię grać przy pełnych trybunach. Mam nadzieję że ja oraz Kamil Grosicki zostaniemy dobrze przyjęci. Oczywiście w przeszłości graliśmy dla Legii, ale w sobotę będzie nas interesowało tylko i wyłącznie zwycięstwo Jagiellonii.
Burkhardt uważa, że wypożyczenie do „Jagi” bardzo dobrym ruchem było. Przyznaje, że marzy o tym, by w Białymstoku zadomowić się na dłużej i stać się ważnym ogniwem zespołu budowanego przez Michała Probierza. – Dobrze się tutaj czuję. Cieszę się, że Jagiellonia wypożyczyła mnie z Metalista. Mam nadzieję, że „Jaga” wykupi mnie, a ja zwiążę się z białostockim klubem na dłużej – kończy „Bury”.











