Od kilku tygodni, hiszpańskie media nieustannie śledzą to co dzieje się w Realu Madryt. Robinho, nie wątpliwie jeden z mocnych punktów drużyny Bernda Schustera chce opuścić Madryt. Wszystko za sprawą deklaracji prezydenta, jakie padały w momencie, gdy do Realu miał przejść Cristiano Ronaldo.
Robinho miał być wymieniony za Portugalczyka. Brazylijska gwiazda Realu, nie chciała zmieniać miejsca pracy i zdecydowanie deklarowała chęć pozostania i swój sprzeciw przeciwko propozycji prezesa Realu. Jednak transfer Ronaldo nie doszedł do skutku, a sam piłkarz obraził się i zamierza zmienić barwy klubowe. Kilka tygodni temu pisałem, że Robinho otrzymał propozycję nowego kontraktu i wydawało się, że większe zarobki skłonią go do pozostania. Tymczasem zawodnik nowy kontrakt odrzucił, a w dodatku rozpoczął bunt. Robinho zapowiedział, że dopóki nie dostanie zgody na transfer do Chelsea Londyn, trener Felipe Scolari chce pozyskać Brazylijczyka, nie będzie występował w koszulce Realu. Czy władze „Królewskich” ugną się pod żądaniami piłkarza? Prezes Ramon Calderon zapowiedział, że oczekuje ponad 30 milionów euro i tylko za taką kwotę Real puści swojego zawodnika.
„Robinho jest dla nas niezwykle cennym zawodnikiem. Oczywiście chcemy by nadal reprezentował nasze barwy, choć on sam nie chce już grać dla Realu. Cały czas prowadzimy rozmowy z Chelsea Londyn, która jest zainteresowana pozyskaniem Brazylijczyka, jednak konkretne rozmowy zaczną się, gdy klub z Londynu będzie skłonny zapłacić ponad 30 milionów euro”- powiedział prezes Calderon. Czy Robinho będzie nowym wzmocnieniem Chelsea?










