Mogłoby się wydawać, że po zapewnieniu sobie tytułu mistrzowskiego przez Bayern Monachium emocje w Bundeslidze opadną. Nic bardziej mylnego. Do końca sezonu trwać będzie zacięta walka o europejskie puchary oraz utrzymanie. A do końca pozostało już tylko pięć kolejek.
Monachium nie odpuszcza
Niemal zawsze w sobotę czekają nas najciekawsze spotkania. Do takich można zaliczyć weekendowe starcie mistrza Niemiec, Bayernu Monachium. Jego rywalem na AWD-Arena będzie Hannover 96 Artura Sobiecha. Trudno powiedzieć, czy „Die Roten” będą w stanie być jakimkolwiek przeciwnikiem dla monachijczyków, którzy mimo wszystko miażdżą każdego, kto stanie im na drodze.
Do Schalke wracają podstawowi zawodnicy (fot. Skysports.com)
Juup Heynckes po raz kolejny da zapewne odpocząć najważniejszym zawodnikom pierwszego składu. We wtorek podopiecznych niemieckiego trenera czeka bardzo trudne wyzwanie. „Bawarczycy” będą próbowali pokonać ostatnio słabiej dysponowaną „Blaugranę”, do czego potrzebni będą w pełni wypoczęci gracze.
Wielokrotnie przekonywaliśmy się już, że rezerwy potrafią sobie radzić znakomicie i nie można nie zgodzić się z tym, że H96 nie ma szans nawet z drugim, teoretycznie słabszym składem gości sobotniego starcia. Mimo że Hannover ma jeszcze szansę na awans do Ligi Europejskiej, to trudno wyobrazić sobie, że szkoleniowiec Slomka będzie chciał przygotować jakieś zmiany, które pozwolą lepiej zacząć i skończyć następny sezon Bundesligi. Ten jest już spisany na straty. Szansa na występ Artura Sobiecha jest znikoma i Polak powinien zacząć szukać już sobie nowego klubu, bo trudno sobie wyobrazić, że coś w sytuacji naszego reprezentanta może się jeszcze zmienić.
Obaj trenerzy nie skorzystają z niektórych zawodników. Kibice mistrza niemieckiej ekstraklasy nie zobaczą na murawie Toniego Kroosa, który jak wiemy, nie zagra już do końca sezonu. Nadal nie wiadomo, czy do dyspozycji trenera będzie Holger Badstuber, który jest jeszcze nie w pełni sił. Po drugiej stronie nadal nie powinni zagrać: Felipe, Franca, Huszti oraz Eggimann.
Defensorzy przyjezdnych będą musieli zwrócić uwagę na Dioufa, który jest obecnie najskuteczniejszym zawodnikiem miejscowych. To on, na czas kontuzji Husztiego, ma ciągnąć grę „Czerwonych”, jednak trzeba przyznać, że nie zawsze wychodzi mu to najlepiej. Niełatwo znaleźć zawodnika, na którego obrońcy Hannoveru nie będą musieli zwracać większej uwagi. W sumie jest tylko jeden taki gracz, a mianowicie bramkarz Bayernu, który raczej Zielera nie pokona. Ostatnie mecze pokazały, że cała kadra, od formacji defensywnej do ofensywnej, potrafi strzelić gole, o czym przekonały się takie marki, jak: Wolfsburg (6:2), Norymberga (4:0) czy też HSV (9:2).
Trudno znaleźć jakieś minusy w grze Bayernu. Okazuje się jednak, że nie są oni bezbłędni w swojej znakomitej grze. Zawodnicy ze stolicy Bawarii bardzo często znajdują się na pozycjach spalonych. W ostatnim ligowym meczu na ofsajdzie znajdowali się aż pięciokrotnie, co jest z pewnością dużą sumą. Po drugiej stronie liczba minusów z pewnością przeważa liczbę plusów. Piętą achillesową sobotnich gospodarzy jest z pewnością słaba postawa w obronie. Gracze z AWD-Arena mają co prawda dodatni bilans bramkowy, ale strzelając 50 goli, stracili ich aż 49, co jest dość marnym rezultatem. Każda słaba strona rywali była wykorzystywana przez monachijczyków w sposób znakomity. Trudno sobie wyobrazić, aby tym razem było inaczej. H96 spisało sezon na straty, a wola walki jest w drużynie dosyć słaba, co przekłada się na tabelę niemieckiej ekstraklasy.
Batalia o utrzymanie
Batalię o utrzymanie kontynuuje Augsburg. Kolejnym rywalem w drodze do pozostania w Bundeslidze będzie Borussia M’Gladbach, która z pewnością meczu nie odda bez walki. Również i ona dąży do osiągnięcia własnego celu, którym jest przedłużenie europejskiego snu do co najmniej następnego sezonu.
„Die Fohlen” znajdują się w tym momencie na niemal ostatniej lokacie, która premiuje drużyny do gry w eliminacjach Ligi Europy. Jedynym zadaniem piłkarzy z Borussia-Park jest zdobycie w ostatnich kolejkach jednego punktu więcej od Eintrachtu i utrzymanie szóstej lokaty, co będzie wyjątkowo trudne, bo chrapkę na nią mają również inne drużyny, m.in. Mainz, H96 czy Norymberga.
O obecne miejsce Augsburga walczy już tylko Hoffe, które cudem będzie chciało uratować się z lokaty gwarantującej im spadek. Jedyną nadzieją „Dorfverein” jest jakakolwiek wpadka piłkarzy z Impuls-Arena, która nastąpić może szybciej niż sami „Wieśniacy” na to liczą. Borussia M’Gladbach, mimo wahań formy, wciąż jest drużyną, która potrafi zagrać fajny i interesujący futbol, jednak zdarzają się jej również gwałtowne spadki jakości gry, które nastąpić mogą w najmniej spodziewanej chwili.
W każdej drużynie są zawodnicy ważni i ważniejsi. Są tacy, którzy niezależnie od wszystkiego potrafią pociągnąć grę, ale są również tacy, którzy tego ciężaru nie utrzymają. Problemu z zachowaniem wysokiej formy i wzięcia na siebie tegoż ciężaru nie ma ostatnio Ji Dong-Won, który jest najjaśniej świecącą gwiazdą w drużynie Augsburga. Po drugiej stronie mają swojego odpowiednika Koreańczyka, którym jest niesamowity Juan Arango.
To właśnie on jest najgroźniejszą bronią w ekipie z M’Gladbach. Jak na zawołanie potrafi znakomicie uderzyć. Często faulujący augsburgczycy będą musieli uważać, aby nie popełnić żadnego błędu pod własnym polem karnym. Każdy rzut wolny może być zamieniony przez Wenezuelczyka na bramkę. Właśnie na to Markus Weinzierl powinien uczulić swoich graczy. Nie faulować pod własnym polem karnym. Słabą stroną defensywy przyjezdnych jest nieporadność przy kontratakach. Augsburg nie radzi sobie z tym najlepiej, tracąc często bramki właśnie w ten sposób. Obie drużyny nie posiadają też zbyt dobrej obrony, co zapowiada nam bardzo ciekawe widowisko, w którym dostać powinniśmy strzelecką ucztę!
Walka o europejskie puchary
„Orły” kontra Schalke. To spotkanie z pewnością elektryzować będzie kibiców Bundesligi w 30. kolejce. Obie drużyny walczą o prawo gry na dwóch różnych europejskich szczeblach. Schalke 04 aspiruje do gry w Champions League, natomiast Eintracht rywalizuje o Ligę Europy.
Sytuacja obu zespołów znakomita nie jest. Jak w przypadku Augsburga, każda wpadka może zakończyć się katastrofą, co w ich przypadku oznaczać będzie spadek poza strefę premiowaną awansem do konkretnych rozgrywek. W lepszym położeniu jest w tym momencie Schalke 04, które mając lepszą sytuację kadrową, wydaje się mimo wszystko faworytem tego spotkania.
Jak poinformował Skysports.pl, na pełnych obrotach trenowali już: Jones, Huntelaar oraz Metzelder. Jest to znakomita wiadomość dla kibiców klubu z Veltins-Arena, którzy z niepokojem oczekiwali na lepsze informacje dotyczące ich ulubieńców. Nie jest to jednak koniec urazów w klubie z Zagłębia Ruhry. Poza składem wciąż jest Jefferson Farfan, który nadal nie uporał się z kontuzją.
W drużynie z Frankfurtu problemów z kontuzjami również nie brakuje. Mowa oczywiście o Trappie oraz Kittelu. Obaj zawodnicy są kontuzjowani i nie zagrają prawdopodobnie do końca sezonu. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ kapitana, Schweglera. Jung odpocznie sobie za zbyt dużą liczbę żółtych kartoników. Do tego Meier ma skręconą kostkę.
– Bardzo ważne jest to, abyśmy obie połowy meczu rozgrywali na takim samym poziomie. To już nie pierwszy raz, kiedy przez gorszą postawę w jednej z odsłon tracimy cenne punkty. Myślę jednak, że odpowiednio zmotywujemy się, wkraczając w decydującą fazę tego sezonu, i pokażemy klasę – powiedział przed meczem Neustadter.
Sędzią spotkania będzie Guenter Perl. Doświadczony Niemiec sędziował już ponad 100 pojedynków w Bundeslidze. Kiedy trzeba pokazać kartonik, nigdy się nie waha, a w ostatnich trzech meczach ukarał aż 13 zawodników. Trudno więc spodziewać się ostrego widowiska.
Obie strony słabo bronią się przed kontrami. Wydawać się może, że w takich sytuacjach lepiej radzi sobie Eintracht, jednak w momencie, w którym do gry wraca m.in. Huntelaar, nie jest to już takie oczywiste. To właśnie na Holendra musi być zwrócona uwaga obrońców gospodarzy. Doświadczony Niderlandczyk potrafi minąć obrońców jak tyczki. Po drugiej stronie boiska defensywa S04 zwrócić musi uwagę na Aignera. To właśnie on będzie musiał ciągnąć grę, w szczególności że inni zawodnicy prowadzący grę „Orłów” będą tego dnia niedysponowani. Schalke i Eintracht mają jedną z najsłabszych obron w lidze. Oznacza to, że czeka nas arcyciekawe widowisko!
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Mogłoby się wydawać, że po zapewnieniu sobie tytułu mistrzowskiego przez Bayern Monachium emocje w Bundeslidze opadną. Nic bardziej mylnego. Do końca sezonu trwać będzie zacięta walka o europejskie puchary oraz utrzymanie. A do końca pozostało już tylko pięć kolejek.
Monachium nie odpuszcza
Niemal zawsze w sobotę czekają nas najciekawsze spotkania. Do takich można zaliczyć weekendowe starcie mistrza Niemiec, Bayernu Monachium. Jego rywalem na AWD-Arena będzie Hannover 96 Artura Sobiecha. Trudno powiedzieć, czy „Die Roten” będą w stanie być jakimkolwiek przeciwnikiem dla monachijczyków, którzy mimo wszystko miażdżą każdego, kto stanie im na drodze.
Do Schalke wracają podstawowi zawodnicy (fot. Skysports.com)
Juup Heynckes po raz kolejny da zapewne odpocząć najważniejszym zawodnikom pierwszego składu. We wtorek podopiecznych niemieckiego trenera czeka bardzo trudne wyzwanie. „Bawarczycy” będą próbowali pokonać ostatnio słabiej dysponowaną „Blaugranę”, do czego potrzebni będą w pełni wypoczęci gracze.
Wielokrotnie przekonywaliśmy się już, że rezerwy potrafią sobie radzić znakomicie i nie można nie zgodzić się z tym, że H96 nie ma szans nawet z drugim, teoretycznie słabszym składem gości sobotniego starcia. Mimo że Hannover ma jeszcze szansę na awans do Ligi Europejskiej, to trudno wyobrazić sobie, że szkoleniowiec Slomka będzie chciał przygotować jakieś zmiany, które pozwolą lepiej zacząć i skończyć następny sezon Bundesligi. Ten jest już spisany na straty. Szansa na występ Artura Sobiecha jest znikoma i Polak powinien zacząć szukać już sobie nowego klubu, bo trudno sobie wyobrazić, że coś w sytuacji naszego reprezentanta może się jeszcze zmienić.
Obaj trenerzy nie skorzystają z niektórych zawodników. Kibice mistrza niemieckiej ekstraklasy nie zobaczą na murawie Toniego Kroosa, który jak wiemy, nie zagra już do końca sezonu. Nadal nie wiadomo, czy do dyspozycji trenera będzie Holger Badstuber, który jest jeszcze nie w pełni sił. Po drugiej stronie nadal nie powinni zagrać: Felipe, Franca, Huszti oraz Eggimann.
Defensorzy przyjezdnych będą musieli zwrócić uwagę na Dioufa, który jest obecnie najskuteczniejszym zawodnikiem miejscowych. To on, na czas kontuzji Husztiego, ma ciągnąć grę „Czerwonych”, jednak trzeba przyznać, że nie zawsze wychodzi mu to najlepiej. Niełatwo znaleźć zawodnika, na którego obrońcy Hannoveru nie będą musieli zwracać większej uwagi. W sumie jest tylko jeden taki gracz, a mianowicie bramkarz Bayernu, który raczej Zielera nie pokona. Ostatnie mecze pokazały, że cała kadra, od formacji defensywnej do ofensywnej, potrafi strzelić gole, o czym przekonały się takie marki, jak: Wolfsburg (6:2), Norymberga (4:0) czy też HSV (9:2).
Trudno znaleźć jakieś minusy w grze Bayernu. Okazuje się jednak, że nie są oni bezbłędni w swojej znakomitej grze. Zawodnicy ze stolicy Bawarii bardzo często znajdują się na pozycjach spalonych. W ostatnim ligowym meczu na ofsajdzie znajdowali się aż pięciokrotnie, co jest z pewnością dużą sumą. Po drugiej stronie liczba minusów z pewnością przeważa liczbę plusów. Piętą achillesową sobotnich gospodarzy jest z pewnością słaba postawa w obronie. Gracze z AWD-Arena mają co prawda dodatni bilans bramkowy, ale strzelając 50 goli, stracili ich aż 49, co jest dość marnym rezultatem. Każda słaba strona rywali była wykorzystywana przez monachijczyków w sposób znakomity. Trudno sobie wyobrazić, aby tym razem było inaczej. H96 spisało sezon na straty, a wola walki jest w drużynie dosyć słaba, co przekłada się na tabelę niemieckiej ekstraklasy.
Batalia o utrzymanie
Batalię o utrzymanie kontynuuje Augsburg. Kolejnym rywalem w drodze do pozostania w Bundeslidze będzie Borussia M’Gladbach, która z pewnością meczu nie odda bez walki. Również i ona dąży do osiągnięcia własnego celu, którym jest przedłużenie europejskiego snu do co najmniej następnego sezonu.
„Die Fohlen” znajdują się w tym momencie na niemal ostatniej lokacie, która premiuje drużyny do gry w eliminacjach Ligi Europy. Jedynym zadaniem piłkarzy z Borussia-Park jest zdobycie w ostatnich kolejkach jednego punktu więcej od Eintrachtu i utrzymanie szóstej lokaty, co będzie wyjątkowo trudne, bo chrapkę na nią mają również inne drużyny, m.in. Mainz, H96 czy Norymberga.
O obecne miejsce Augsburga walczy już tylko Hoffe, które cudem będzie chciało uratować się z lokaty gwarantującej im spadek. Jedyną nadzieją „Dorfverein” jest jakakolwiek wpadka piłkarzy z Impuls-Arena, która nastąpić może szybciej niż sami „Wieśniacy” na to liczą. Borussia M’Gladbach, mimo wahań formy, wciąż jest drużyną, która potrafi zagrać fajny i interesujący futbol, jednak zdarzają się jej również gwałtowne spadki jakości gry, które nastąpić mogą w najmniej spodziewanej chwili.
W każdej drużynie są zawodnicy ważni i ważniejsi. Są tacy, którzy niezależnie od wszystkiego potrafią pociągnąć grę, ale są również tacy, którzy tego ciężaru nie utrzymają. Problemu z zachowaniem wysokiej formy i wzięcia na siebie tegoż ciężaru nie ma ostatnio Ji Dong-Won, który jest najjaśniej świecącą gwiazdą w drużynie Augsburga. Po drugiej stronie mają swojego odpowiednika Koreańczyka, którym jest niesamowity Juan Arango.
To właśnie on jest najgroźniejszą bronią w ekipie z M’Gladbach. Jak na zawołanie potrafi znakomicie uderzyć. Często faulujący augsburgczycy będą musieli uważać, aby nie popełnić żadnego błędu pod własnym polem karnym. Każdy rzut wolny może być zamieniony przez Wenezuelczyka na bramkę. Właśnie na to Markus Weinzierl powinien uczulić swoich graczy. Nie faulować pod własnym polem karnym. Słabą stroną defensywy przyjezdnych jest nieporadność przy kontratakach. Augsburg nie radzi sobie z tym najlepiej, tracąc często bramki właśnie w ten sposób. Obie drużyny nie posiadają też zbyt dobrej obrony, co zapowiada nam bardzo ciekawe widowisko, w którym dostać powinniśmy strzelecką ucztę!
Walka o europejskie puchary
„Orły” kontra Schalke. To spotkanie z pewnością elektryzować będzie kibiców Bundesligi w 30. kolejce. Obie drużyny walczą o prawo gry na dwóch różnych europejskich szczeblach. Schalke 04 aspiruje do gry w Champions League, natomiast Eintracht rywalizuje o Ligę Europy.
Sytuacja obu zespołów znakomita nie jest. Jak w przypadku Augsburga, każda wpadka może zakończyć się katastrofą, co w ich przypadku oznaczać będzie spadek poza strefę premiowaną awansem do konkretnych rozgrywek. W lepszym położeniu jest w tym momencie Schalke 04, które mając lepszą sytuację kadrową, wydaje się mimo wszystko faworytem tego spotkania.
Jak poinformował Skysports.pl, na pełnych obrotach trenowali już: Jones, Huntelaar oraz Metzelder. Jest to znakomita wiadomość dla kibiców klubu z Veltins-Arena, którzy z niepokojem oczekiwali na lepsze informacje dotyczące ich ulubieńców. Nie jest to jednak koniec urazów w klubie z Zagłębia Ruhry. Poza składem wciąż jest Jefferson Farfan, który nadal nie uporał się z kontuzją.
W drużynie z Frankfurtu problemów z kontuzjami również nie brakuje. Mowa oczywiście o Trappie oraz Kittelu. Obaj zawodnicy są kontuzjowani i nie zagrają prawdopodobnie do końca sezonu. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ kapitana, Schweglera. Jung odpocznie sobie za zbyt dużą liczbę żółtych kartoników. Do tego Meier ma skręconą kostkę.
– Bardzo ważne jest to, abyśmy obie połowy meczu rozgrywali na takim samym poziomie. To już nie pierwszy raz, kiedy przez gorszą postawę w jednej z odsłon tracimy cenne punkty. Myślę jednak, że odpowiednio zmotywujemy się, wkraczając w decydującą fazę tego sezonu, i pokażemy klasę – powiedział przed meczem Neustadter.
Sędzią spotkania będzie Guenter Perl. Doświadczony Niemiec sędziował już ponad 100 pojedynków w Bundeslidze. Kiedy trzeba pokazać kartonik, nigdy się nie waha, a w ostatnich trzech meczach ukarał aż 13 zawodników. Trudno więc spodziewać się ostrego widowiska.
Obie strony słabo bronią się przed kontrami. Wydawać się może, że w takich sytuacjach lepiej radzi sobie Eintracht, jednak w momencie, w którym do gry wraca m.in. Huntelaar, nie jest to już takie oczywiste. To właśnie na Holendra musi być zwrócona uwaga obrońców gospodarzy. Doświadczony Niderlandczyk potrafi minąć obrońców jak tyczki. Po drugiej stronie boiska defensywa S04 zwrócić musi uwagę na Aignera. To właśnie on będzie musiał ciągnąć grę, w szczególności że inni zawodnicy prowadzący grę „Orłów” będą tego dnia niedysponowani. Schalke i Eintracht mają jedną z najsłabszych obron w lidze. Oznacza to, że czeka nas arcyciekawe widowisko!