Fot. Czy MŚ 2014 były ostatnim wielkim turniejem Robbena?
Pierwsze emocje związane ze startem Bundesligi za nami! Pierwszy lider, pierwsze niespodzianki. My natomiast nie zatrzymujemy się i już powoli spoglądamy w stronę zaczynającej się w sobotę 2. kolejki niemieckiej ekstraklasy. Kto nas zaskoczy tym razem?
Na czele tabeli dość niespodziewanie znajduje się… Hertha Berlin. „Die Alte Dame” nie powinna zbyt długo gościć w fotelu lidera. Na jej lokatę chrapkę mają zajmujące odpowiednio drugie i trzecie miejsce Borussia Dortmund i Bayern Monachium. Jako pierwsi z tego trio zagrają „Bawarczycy”. Ich rywal, Eintracht Frankfurt, chłopcem do bicia z pewnością nie będzie. „Orły” pokazały w poprzednim sezonie, że z mistrzami kraju, deklasującymi wszystkich, potrafią grać jak równy z równym, a mimo porażek (0:1 i 0:2) zasługiwali na zgarnięcie chociaż jednego oczka. Tym razem gra toczy się o coś więcej niż tylko trzy punkty. Dla podopiecznych Armina Veha celem numer jeden będzie odzyskanie zaufania kibiców, którzy nie mogą być zadowoleni po inauguracyjnej porażce 1:6.
Arjen Robben jest najgroźniejszą bronią Bayernu (fot. Skysports.com)
Szkoleniowiec Eintrachtu musiał przez ostatni tydzień zrobić dosłownie wszystko, aby gracze zapomnieli o klęsce w starciu z beniaminkiem ligi. Problemy z psychiką piłkarzy mogą się nie równać z niezbyt kolorową sytuacją kadrową. Na 99% nie zagra Sebastian Jung, który zmaga się z urazem pachwiny. Pod znakiem zapytania stoją także występy Sonny’ego Kittela i Carlosa Zambrano. Do końca sezonu nie zagra również Marc Stendera. Nieco bardziej różowo jest w Monachium, jednak i na Allianz Arena kontuzjowanych nie brakuje. Pep Guardiola wciąż nie będzie miał do dyspozycji Holgera Badstubera, który powoli kończy rehabilitację, lecz na boisku pojawi się dopiero w końcówce sezonu. Niedyspozycyjni będą też osiemnastoletni Pierre Hoejbjerg i Luiz Gustavo. Ten drugi narzekać na zdrowie nie może. Nie podobała mu się za to jego pozycja w klubie, a jak donosiły niemieckie media, w najbliższych dniach miał zmienić pracodawcę. Spekulacje nie okazały się plotkami, a już w piątek VfL Wolfsburg oficjalnie potwierdził zatrudnienie nowego piłkarza.
Rywalizacja w Bayernie jest jednak tak duża, że brak wyżej wymienionych zawodników nie będzie stanowił dla hiszpańskiego trenera zbyt dużego problemu. Ponadto do zdrowia wrócił także Mario Goetze, który będzie gotowy do gry już w sobotę. W pełni sił jest również Arjen Robben, który będzie najgroźniejszą bronią FCB. Holender w każdym meczu tego sezonu wpisywał się na listę strzelców (dwa razy w Superpucharze, raz w Pucharze Niemiec i 1. kolejce Bundesligi). Dodajmy też, że w ostatnich jedenastu spotkaniach piętnastokrotnie był zaangażowany w zmuszanie bramkarzy do kapitulacji (dziewięć bramek i sześć asyst).
Nawet znakomita dyspozycja sobotnich rywali nie zmusi szkoleniowca Eintrachtu do defensywnego ustawienia zespołu. W zeszłym sezonie to właśnie ofensywa była mocną stroną „Orłów”. Armin Veh wróci najprawdopodobniej do ustawienia 4-2-3-1. Od pierwszej minuty na lewym skrzydle powinien zagrać Japończyk Takashi Inui. W związku z tym Jan Rosenthal zasiądzie na ławce rezerwowych. To właśnie piłkarz z Kraju Kwitnącej Wiśni powinien być motorem napędowym czerwonej latarni Bundesligi, który może namieszać w szeregach obronnych FCB.
Trzy godziny po Bayernie do walki o pierwsze trzy punkty w tym sezonie przystąpi Borussia Moenchengladbach. Podopieczni Luciena Favre zagrają na Borussia-Park z Hannoverem 96. Piłkarze „Die Fohlen” w 1. kolejce zgodnie z zapowiedziami przegrali z Bayernem Monachium, jednak wynik nie do końca odzwierciedlał przebieg meczu. „Źrebaki” nie zaprezentowały się fatalnie, a w niektórych momentach walczyły z mistrzem jak równy z równym. Co nie starczyło na FCB, starczyć może na H96.
Drużyna Artura Sobiecha pewnie wygrała z „Wilkami” z Wolfsburga i przystępuje do następnej kolejki w dobrych nastrojach. Nieco mniej powodów do radości może mieć trener Mirko Slomka. Sen z powiek spędzają mu kontuzje. Lista rekonwalescentów zawiera sześć nazwisk. Najbardziej bolesny może się okazać brak Didiera Ya Konana. Poza reprezentantem Wybrzeża Kości Słoniowej nieobecni będą również Florian Ballas, Felipe, Steven Cherundolo, Franca i Christian Pander. Brak tego ostatniego nie jest dla niemieckiego szkoleniowca dużym problemem – miejsce gracza w wyjściowej jedenastce zajmie Sebastien Pocognoli.
Kadrowych problemów nie ma za to Lucien Favre, który do dyspozycji będzie miał wszystkich piłkarzy. W ostatnich dniach okazało się, że trenują oni nie tylko piłkę nożną, ale również sporty walki. Do spięcia doszło między Martinem Stranzlem a Filipem Daemsem. Padły ostre słowa, a w ruch poszły ręce. Po kilku odepchnięciach sytuacja się unormowała, a po zajęciach obaj zawodnicy podkreślali, że nic takiego się nie stało. – To całkiem normalne, że takie rzeczy zdarzają się na treningu – zapewniał ten drugi. Medialny szum tonował także Martin: – Nic wielkiego się nie stało. Oby złość, ta sportowa, udzielała się im w spotkaniu kończącym sobotnie emocje z Bundesligą.
Tej złości nie może zabraknąć także Arturowi Sobiechowi, który kolejne spotkanie rozpocznie na ławce rezerwowych. „Biało-czerwony” wystąpił jedynie przez kilka ostatnich minut w meczu z Danią. Czy zagra przeciwko Borussii Moenchengladbach? Zdaniem Artura Dylewskiego, szefa działu ligi niemieckiej, Polak nie ma na to żadnych szans: – Dopóki w klubie jest Diouf, Sobiech grać nie będzie. Senegalczyk to naprawdę świetny zawodnik, a ku rozczarowaniu polskiego napastnika, sprawa jego transferu do Stoke na razie upadła. Do tego Mirko Slomka zmienił taktykę i tak jak w poprzednim sezonie grał dwoma napastnikami, teraz występuje tylko jeden. Jeśli do Dioufa i Sobiecha dodamy jeszcze kontuzjowanego Ya Konana i Schlaudraffa, który może graćna tej pozycji,zobaczymy, jak nieciekawa jest sytuacja polskiego napastnika. Dlatego już wiosną dziwiłem się, gdy przedłużał kontrakt z Hannoverem. Oby wyszedł na tym dobrze i ostatecznie wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, bo jestem przekonany, że potencjał na to jak najbardziej ma.
O to, by Bayern niedługo cieszył się z lokaty lidera, postara się również Borussia Dortmund. BVB będzie po raz kolejny walczyło o coś więcej niż standardowe trzy oczka. Dla drużyny z Zagłębia Ruhry będzie to kolejka jubileuszów. Pierwszy z nich jest związany z Juergenem Kloppem. Szkoleniowiec będzie prowadził „Żółto-czarnych” po raz 172. „Die Borussen” pod jego wodzą wygrywali 99-krotnie. Jeśli uda się pokonać Eintracht Brunszwik, Klopp dołączy do dwunastu trenerów, którzy mogą się pochwalić trzycyfrową liczbą zwycięstw w niemieckiej ekstraklasie. Małe święto będzie miał również Robert Lewandowski, który w barwach dortmundzkiego zespołu zagra po raz 100. 25-letni napastnik strzelił już dla Borussii Dortmund 55 goli.
Bliski pobicia rekordu jest również nowy nabytek BVB, Pierre-Emerick Aubameyang. Jedynie pięciu zawodników przed nim dokonało tego, co on zrobił w debiucie. Jeśli Gabończyk do swojego dorobku w Bundeslidze dołoży jeszcze dwa trafienia, będzie pierwszym debiutantem, który po dwóch meczach będzie miał pięć goli. Do tej pory cztery bramki zdobyli Manfred Wuttich (w barwach Eintrachtu Brunszwik), Gert Doerfel (HSV) i Martin Fenin (Eintracht Frankfurt).
Przeciwnikiem drużyny polskiej trójki z Dortmundu będzie beniaminek Eintracht Brunszwik, który dość niespodziewanie minimalnie uległ Werderowi Brema, tracąc tylko jedną bramkę. Aby utrzymać się w elicie, trzeba zdobywać punkty, a do tego same chęci nie wystarczą. Zdaniem legendy niemieckiego futbolu, Franza Beckenbauera, to właśnie te dwie ekipy są kandydatami do spadku. – Jako ostatni zespół tabeli widzę Eintracht Brunszwik. Pewni utrzymania nie mogą być też piłkarze Hoffenheim, którym grozi walka w play-offach. Drugim spadkowiczem będzie Werder – powiedział „Kaiser”.
Torsten Lieberknecht ma więcej powodów do zmartwień. Poza wszystkimi zapowiedziami spadku do 2. Bundesligi na głowie ma również problemy kadrowe. Niedyspozycyjni będą trzej zawodnicy wyjściowego składu. Trio Dogan – Henn – Kumbela będzie trudno zastąpić, jednak szkoleniowiec ma kilka rozwiązań. W miejsce pierwszego, 33-letniego Turka, wejdzie Marcel Correira. Na pozycji Dominika Kumbeli mogą wystąpić zarówno Torsten Oehrl, jak i Simeon Jackson. Media więcej szans na grę dają temu drugiemu.
Po absencji za czerwoną kartkę do gry wraca etatowy golkiper Borussii, Roman Weidenfeller. Wzmocnienia są okupione stratami. W pełni sił nie jest jeszcze Henrich Mkhitaryan, który przechodził rehabilitację po skręceniu kostki. Ormianinowi sił powinno starczyć na kilkanaście minut gry, a według informacji mediów piłkarz usiądzie na ławce dla rezerwowych. Przypomnijmy też, że nie zagra Ilkay Guendogan, którego dopadł wirus FIFA. Niemiec wrócił na Signal Iduna Park kontuzjowany po towarzyskim meczu kadry z Paragwajem. To jednak nie powinno mieć wielkiego wpływu na ostateczny wynik tego spotkania.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Pierwsze emocje związane ze startem Bundesligi za nami! Pierwszy lider, pierwsze niespodzianki. My natomiast nie zatrzymujemy się i już powoli spoglądamy w stronę zaczynającej się w sobotę 2. kolejki niemieckiej ekstraklasy. Kto nas zaskoczy tym razem?
Na czele tabeli dość niespodziewanie znajduje się… Hertha Berlin. „Die Alte Dame” nie powinna zbyt długo gościć w fotelu lidera. Na jej lokatę chrapkę mają zajmujące odpowiednio drugie i trzecie miejsce Borussia Dortmund i Bayern Monachium. Jako pierwsi z tego trio zagrają „Bawarczycy”. Ich rywal, Eintracht Frankfurt, chłopcem do bicia z pewnością nie będzie. „Orły” pokazały w poprzednim sezonie, że z mistrzami kraju, deklasującymi wszystkich, potrafią grać jak równy z równym, a mimo porażek (0:1 i 0:2) zasługiwali na zgarnięcie chociaż jednego oczka. Tym razem gra toczy się o coś więcej niż tylko trzy punkty. Dla podopiecznych Armina Veha celem numer jeden będzie odzyskanie zaufania kibiców, którzy nie mogą być zadowoleni po inauguracyjnej porażce 1:6.
Arjen Robben jest najgroźniejszą bronią Bayernu (fot. Skysports.com)
Szkoleniowiec Eintrachtu musiał przez ostatni tydzień zrobić dosłownie wszystko, aby gracze zapomnieli o klęsce w starciu z beniaminkiem ligi. Problemy z psychiką piłkarzy mogą się nie równać z niezbyt kolorową sytuacją kadrową. Na 99% nie zagra Sebastian Jung, który zmaga się z urazem pachwiny. Pod znakiem zapytania stoją także występy Sonny’ego Kittela i Carlosa Zambrano. Do końca sezonu nie zagra również Marc Stendera. Nieco bardziej różowo jest w Monachium, jednak i na Allianz Arena kontuzjowanych nie brakuje. Pep Guardiola wciąż nie będzie miał do dyspozycji Holgera Badstubera, który powoli kończy rehabilitację, lecz na boisku pojawi się dopiero w końcówce sezonu. Niedyspozycyjni będą też osiemnastoletni Pierre Hoejbjerg i Luiz Gustavo. Ten drugi narzekać na zdrowie nie może. Nie podobała mu się za to jego pozycja w klubie, a jak donosiły niemieckie media, w najbliższych dniach miał zmienić pracodawcę. Spekulacje nie okazały się plotkami, a już w piątek VfL Wolfsburg oficjalnie potwierdził zatrudnienie nowego piłkarza.
Rywalizacja w Bayernie jest jednak tak duża, że brak wyżej wymienionych zawodników nie będzie stanowił dla hiszpańskiego trenera zbyt dużego problemu. Ponadto do zdrowia wrócił także Mario Goetze, który będzie gotowy do gry już w sobotę. W pełni sił jest również Arjen Robben, który będzie najgroźniejszą bronią FCB. Holender w każdym meczu tego sezonu wpisywał się na listę strzelców (dwa razy w Superpucharze, raz w Pucharze Niemiec i 1. kolejce Bundesligi). Dodajmy też, że w ostatnich jedenastu spotkaniach piętnastokrotnie był zaangażowany w zmuszanie bramkarzy do kapitulacji (dziewięć bramek i sześć asyst).
Nawet znakomita dyspozycja sobotnich rywali nie zmusi szkoleniowca Eintrachtu do defensywnego ustawienia zespołu. W zeszłym sezonie to właśnie ofensywa była mocną stroną „Orłów”. Armin Veh wróci najprawdopodobniej do ustawienia 4-2-3-1. Od pierwszej minuty na lewym skrzydle powinien zagrać Japończyk Takashi Inui. W związku z tym Jan Rosenthal zasiądzie na ławce rezerwowych. To właśnie piłkarz z Kraju Kwitnącej Wiśni powinien być motorem napędowym czerwonej latarni Bundesligi, który może namieszać w szeregach obronnych FCB.
Trzy godziny po Bayernie do walki o pierwsze trzy punkty w tym sezonie przystąpi Borussia Moenchengladbach. Podopieczni Luciena Favre zagrają na Borussia-Park z Hannoverem 96. Piłkarze „Die Fohlen” w 1. kolejce zgodnie z zapowiedziami przegrali z Bayernem Monachium, jednak wynik nie do końca odzwierciedlał przebieg meczu. „Źrebaki” nie zaprezentowały się fatalnie, a w niektórych momentach walczyły z mistrzem jak równy z równym. Co nie starczyło na FCB, starczyć może na H96.
Drużyna Artura Sobiecha pewnie wygrała z „Wilkami” z Wolfsburga i przystępuje do następnej kolejki w dobrych nastrojach. Nieco mniej powodów do radości może mieć trener Mirko Slomka. Sen z powiek spędzają mu kontuzje. Lista rekonwalescentów zawiera sześć nazwisk. Najbardziej bolesny może się okazać brak Didiera Ya Konana. Poza reprezentantem Wybrzeża Kości Słoniowej nieobecni będą również Florian Ballas, Felipe, Steven Cherundolo, Franca i Christian Pander. Brak tego ostatniego nie jest dla niemieckiego szkoleniowca dużym problemem – miejsce gracza w wyjściowej jedenastce zajmie Sebastien Pocognoli.
Kadrowych problemów nie ma za to Lucien Favre, który do dyspozycji będzie miał wszystkich piłkarzy. W ostatnich dniach okazało się, że trenują oni nie tylko piłkę nożną, ale również sporty walki. Do spięcia doszło między Martinem Stranzlem a Filipem Daemsem. Padły ostre słowa, a w ruch poszły ręce. Po kilku odepchnięciach sytuacja się unormowała, a po zajęciach obaj zawodnicy podkreślali, że nic takiego się nie stało. – To całkiem normalne, że takie rzeczy zdarzają się na treningu – zapewniał ten drugi. Medialny szum tonował także Martin: – Nic wielkiego się nie stało. Oby złość, ta sportowa, udzielała się im w spotkaniu kończącym sobotnie emocje z Bundesligą.
Tej złości nie może zabraknąć także Arturowi Sobiechowi, który kolejne spotkanie rozpocznie na ławce rezerwowych. „Biało-czerwony” wystąpił jedynie przez kilka ostatnich minut w meczu z Danią. Czy zagra przeciwko Borussii Moenchengladbach? Zdaniem Artura Dylewskiego, szefa działu ligi niemieckiej, Polak nie ma na to żadnych szans: – Dopóki w klubie jest Diouf, Sobiech grać nie będzie. Senegalczyk to naprawdę świetny zawodnik, a ku rozczarowaniu polskiego napastnika, sprawa jego transferu do Stoke na razie upadła. Do tego Mirko Slomka zmienił taktykę i tak jak w poprzednim sezonie grał dwoma napastnikami, teraz występuje tylko jeden. Jeśli do Dioufa i Sobiecha dodamy jeszcze kontuzjowanego Ya Konana i Schlaudraffa, który może graćna tej pozycji,zobaczymy, jak nieciekawa jest sytuacja polskiego napastnika. Dlatego już wiosną dziwiłem się, gdy przedłużał kontrakt z Hannoverem. Oby wyszedł na tym dobrze i ostatecznie wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, bo jestem przekonany, że potencjał na to jak najbardziej ma.
O to, by Bayern niedługo cieszył się z lokaty lidera, postara się również Borussia Dortmund. BVB będzie po raz kolejny walczyło o coś więcej niż standardowe trzy oczka. Dla drużyny z Zagłębia Ruhry będzie to kolejka jubileuszów. Pierwszy z nich jest związany z Juergenem Kloppem. Szkoleniowiec będzie prowadził „Żółto-czarnych” po raz 172. „Die Borussen” pod jego wodzą wygrywali 99-krotnie. Jeśli uda się pokonać Eintracht Brunszwik, Klopp dołączy do dwunastu trenerów, którzy mogą się pochwalić trzycyfrową liczbą zwycięstw w niemieckiej ekstraklasie. Małe święto będzie miał również Robert Lewandowski, który w barwach dortmundzkiego zespołu zagra po raz 100. 25-letni napastnik strzelił już dla Borussii Dortmund 55 goli.
Bliski pobicia rekordu jest również nowy nabytek BVB, Pierre-Emerick Aubameyang. Jedynie pięciu zawodników przed nim dokonało tego, co on zrobił w debiucie. Jeśli Gabończyk do swojego dorobku w Bundeslidze dołoży jeszcze dwa trafienia, będzie pierwszym debiutantem, który po dwóch meczach będzie miał pięć goli. Do tej pory cztery bramki zdobyli Manfred Wuttich (w barwach Eintrachtu Brunszwik), Gert Doerfel (HSV) i Martin Fenin (Eintracht Frankfurt).
Przeciwnikiem drużyny polskiej trójki z Dortmundu będzie beniaminek Eintracht Brunszwik, który dość niespodziewanie minimalnie uległ Werderowi Brema, tracąc tylko jedną bramkę. Aby utrzymać się w elicie, trzeba zdobywać punkty, a do tego same chęci nie wystarczą. Zdaniem legendy niemieckiego futbolu, Franza Beckenbauera, to właśnie te dwie ekipy są kandydatami do spadku. – Jako ostatni zespół tabeli widzę Eintracht Brunszwik. Pewni utrzymania nie mogą być też piłkarze Hoffenheim, którym grozi walka w play-offach. Drugim spadkowiczem będzie Werder – powiedział „Kaiser”.
Torsten Lieberknecht ma więcej powodów do zmartwień. Poza wszystkimi zapowiedziami spadku do 2. Bundesligi na głowie ma również problemy kadrowe. Niedyspozycyjni będą trzej zawodnicy wyjściowego składu. Trio Dogan – Henn – Kumbela będzie trudno zastąpić, jednak szkoleniowiec ma kilka rozwiązań. W miejsce pierwszego, 33-letniego Turka, wejdzie Marcel Correira. Na pozycji Dominika Kumbeli mogą wystąpić zarówno Torsten Oehrl, jak i Simeon Jackson. Media więcej szans na grę dają temu drugiemu.
Po absencji za czerwoną kartkę do gry wraca etatowy golkiper Borussii, Roman Weidenfeller. Wzmocnienia są okupione stratami. W pełni sił nie jest jeszcze Henrich Mkhitaryan, który przechodził rehabilitację po skręceniu kostki. Ormianinowi sił powinno starczyć na kilkanaście minut gry, a według informacji mediów piłkarz usiądzie na ławce dla rezerwowych. Przypomnijmy też, że nie zagra Ilkay Guendogan, którego dopadł wirus FIFA. Niemiec wrócił na Signal Iduna Park kontuzjowany po towarzyskim meczu kadry z Paragwajem. To jednak nie powinno mieć wielkiego wpływu na ostateczny wynik tego spotkania.