Do niespodziewanych rozstrzygnięć doszło podczas trzech dzisiejszych spotkań 14. kolejki Bundesligi. Swoje mecze przegrały drużyny Eintrachtu Frankfurt oraz Schalke 04 Gelsenkirchen.
Eintracht Frankfurt – FSV Mainz
W 14. kolejce Bundesligi do Frankfurtu przyjechali zawodnicy FSV Mainz. Obie drużyny przed tą kolejką dzieliło w tabeli aż siedem punktów, a Eintracht dzisiejszym meczem mógł zapewnić sobie awans na lokatę lidera. Tak się jednak nie stało, od początku do ataków rzucili się bowiem przyjezdni z Moguncji. Już w ciągu pierwszych minut, między innymi za sprawą Andreasa Ivanschitza, do interwencji kilkukrotnie zmuszany był Kevin Trapp. Pierwsza próba pomocnika Mainz zakończyła się niepowodzeniem, jednak w 18. minucie po podaniu Shawna Parkera Austriak skierował piłkę do siatki. Przez kolejną część meczu niespodziewanie to goście utrzymywali się przy piłce, a na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy na 2:0 podwyższył Parker po asyście Eugena Polanskiego. Pierwsza połowa zakończyła się więc dosyć niespodziewanym wynikiem, a siedem minut po przerwie sytuacja Eintrachtu jeszcze bardziej się pogorszyła. Nikolce Noveski strzałem głową zdobył dla Mainz trzecią bramkę, a już trzy minuty później po przeciwnej stronie boiska niefortunnie piłkę do własnej siatki posłał Adam Szalai. W końcówce za dwie żółte kartki z boiska wyrzucony został Julian Baumgartlinger, jednak nie przeszkodziło to podopiecznym Thomasa Tuchela w odniesieniu cennego zwycięstwa na Commerzbank-Arena.
Hamburger SV – Schalke 04 Gelsenkirchen

Na Imtech-Arena doszło dziś do spotkania pomiędzy zajmującym w tabeli ósme miejsce Hamburger SV a piątym Schalke 04. Gospodarze musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Rafaela van der Vaarta oraz Heung-Min Sona, a mecz od początku był bardzo wyrównany. Już w 7. minucie w słupek trafił Denis Aogo, a kwadrans później po przeciwnej stronie po główce Obasiego piłkę z linii bramkowej wybijał Tolgay Arslan. Żadnej ekipy w pierwszej połowie nie było stać na otwarcie wyniku, jednak już sześć minut po przerwie uczynił to Maximilian Beister. Pomocnik HSV huknął z ponad 20 metrów, zdobywając w ten sposób swoją pierwszą bramkę w obecnym sezonie. W 65. minucie za sprawą uderzenia Artjomsa Rudnevsa było już 2:0. Były zawodnik Lecha Poznań otrzymał od Dennisa Diekmeiera podanie, które bez problemów zamienił na bramkę. Wtedy do ataków musieli rzucić się przyjezdni, a w 80. minucie we własnym polu karnym piłkę ręką zagrał Thomas Rincon, prokurując w ten sposób rzut karny dla Schalke. Do piłki podszedł Klaas-Jan Huntelaar, którego uderzenie obronił Rene Adler. Holender dopadł jednak do piłki i zdobył dla „Die Königsblauen” kontaktowego gola. Na więcej podopiecznych Huuba Stevensa stać jednak nie było, a w doliczonym czasie kolejną „jedenastkę” zamienił na bramkę Milan Badelj, ustalając w ten sposób wynik spotkania na 3:1.








