Dwudziesta druga kolejka Bundesligi przed nami. Trzynaście weekendów do końca sezonu 2013/2014 za naszą zachodnią granicą nie przyniesie tak wielkich emocji jak w innych ligach, choć i tak z pewnością nudno nie będzie.
Do pierwszej niespodzianki może dojść już w piątek. Na Veltins Arena o 20:30 Schalke 04 podejmie siódme w tabeli Mainz. Gospodarze tego starcia byliby z pewnością faworytami, ale… właśnie – ciężko sobie wyobrazić, że Jens Keller, mając w najbliższych dniach dwa tak arcyważne spotkania (mecz w ramach Champions League z Realem Madryt), wszystkie siły rzuci na Bundesligę. „Die Konigsblauen” mają bezpieczną, czteropunktową przewagę nad piątym Wolfsburgiem głównie za sprawą znakomitego startu rundy rewanżowej. Cztery mecze, cztery zwycięstwa – nie wszystkie drużyny mogą popisać się taką statystyką.
Mirko Slomka (fot. bundesliga.com)
Dobrą informacją dla kibiców z „niebieskiej” części Zagłębia Ruhry jest fakt, że do treningów już dawno wrócił Draxler i już w piątek prawdopodobnie wybiegnie po raz pierwszy po przerwie w wyjściowym składzie: – Julian trenował z nami cały tydzień i czuje się bardzo dobrze. Również Benedikt Howedes powinien wrócić na boisku – powiedział Keller. Trener cieszy się, że ma jeden lub dwa pionki więcej na szachownicy, jednak czy będzie w stanie wystawić ich przeciw z Moguncji? Z tym już mogą być problemy. Z samego obozu z Gelsenkirchen wypływają nie najlepsze informacje, że defensor może nie dać rady wybiec w piątkowy wieczór od pierwszej minuty.
Koniec złych wiadomości? Skąd. Aogo, Kirchhoff, Uchida, Clemens, Hoger – na nieszczęście, nie jest to lista graczy, którzy na ostatnich treningach popisywali się świetnymi zagraniami i na pewno zagrają z Mainz. To zawodnicy, którzy na Veltins Arena prawdopodobnie nie wybiegną z powodów urazów. Mało osób przypuszczało, że ktoś będzie w stanie przegonić Borussię Dortmund w liczbie kontuzji. A jednak…
Nieco mniejsze problemy kadrowe ma za to Mainz. Przy kłopotach Schalke nieobecność Baumgartlingera, Wetklo i Muellera to drobnostka. Z całej tej trójki, dwaj piłkarze to bramkarze. Kibice zespołu Thomasa Tuchela mogą jednak odetchnąć z ulgą, bo najlepszą wiadomością, która mogła do nich dotrzeć w ostatnich dniach to informacja o powrocie Christopha Moritza do treningów. On wraz z Joo-Ho Parkiem powinien pociągnąć grę do przodu. Czy syndrom walki na dwóch frontach zadziała również na niekorzyść Schalke?
Spotkanie Schalke z Mainz jest jednak jedynie przystawką przed wielkimi emocjami w 22. kolejce Bundesligi. „Wilki” w tym tygodniu podejmą na własnym stadionie drugich w tabeli „Aptekarzy”. Jeżeli piłkarze Wolfsburga myślą o walce o czwartą lokatę z „Die Konigsblauen” to podopiecznych Samiego Hyypii muszą zwyczajnie pokonać. Trzeba pamiętać, że nawet mimo fatalnych nastrojów po porażce 0:4 z Manchesterem City, goście z pewnością skóry tanio nie sprzedadzą.
Ciemne chmury zebrały się nad BayArena – piłkarze najpierw odpadli z Pucharu Niemiec (porażka z drugoligowcem, Kaiserslautern), potem potknięcie w lidze z Gelsenkirchen, a ostatnio wyżej wymieniona wpadka z Anglikami. A to wszystko na własnym terenie. Coś takiego nie przydarzyło im się już bardzo dawno. Na szczęście mecz z Wolfsburgiem odbędzie się na Volkswagen Arena. Może to ten obiekt będzie lekarstwem dla „Aptekarzy”?
Wolfsburg będzie musiał sobie poradzić bez kontuzjowanego Vieirinhy. Na ławce dla rezerwowych zasiąść powinni Ivica Olić i Timm Klose. Ten pierwszy jednak nie ma większych szans na występ. Chorwat cały czas ma problemy zdrowotne. Bayer Leverkusen poradzić sobie musi bez Emre Cana i Krusego (pierwszy pauzuje za kartki, drugi jest kontuzjowany). Z tego samego powodu, co Robbie pauzować będzie Emre Can. Miejsce 20-latka prawdopodobnie zajmie Sebastian Boenisch. Dlaczego nie Guardado? Prawdopodobnie Hyypia da mu odpocząć po ostatnich spotkaniach.
Przypuszczalne składy:
VfL Wolfsburg: Benaglio – Ochs, Naldo, Knoche, Rodriguez – Luiz Gustavo, Medojević – Arnold, de Bruyne, Perisić – Dost
Swoje spotkanie w sobotę rozegrają m.in. Borussia Dortmund z Hamburgiem SV. Mecz na Imtech Arena będzie okazją do debiutu dla Mirko Slomki. „Podziękowanie” za współpracę wręczono Bertowi van Marwijkowi w nagrodę za wprowadzenie drużyny do strefy spadkowej. Jedyna drużyna, która grała do tej pory we wszystkich sezonach Bundesligi, wyprzeda jedynie Eintracht Brunszwik. Irytacja sięgnęła apogeum, gdy HSV zostało ośmieszone przez beniaminka dowodzonego przez Torstena Lieberknechta.
Zbawcą dla drużyny ma być Slomka. – Oglądałem mecz przeciwko Braunschweigowi i ani do przerwy ani przy stanie 2:2 nie myślałem, że HSV przegra to spotkanie. Brakowało mi w ich grze prawdziwej piłki. Nie możemy dopuścić do tego, że każdy nasz występ na boisku to będzie jedynie walka. Musimy wierzyć w swoje możliwości, nie zapominając przy tym, gdzie aktualnie jesteśmy w tabeli. Moim celem jest wnieść do gry tego zespołu taktyczne elementy – powiedział nowy opiekun drużyny z Imtech Arena. Mirko dodał również, że jego ekipa będzie jadała wspólne obiady – czy wpływ wspólnego jedzenia będziemy mogli zobaczyć już w sobotę?
O ile rezultatów pracy byłego piłkarza Hannoveru 96 nie możemy być pewni, to jest wielka szansa, że zobaczymy dużo bramek. W ostatnich sześciu spotkaniach, Borussia Dortmund i HSV zdobyli łącznie… 29 bramek, co daje średnią niemal pięciu goli/mecz. Bilans zdecydowanie przemawia na korzyść „Borussen”. Sędziowie tych starć zawsze pokazywali również wiele kartek – 16 żółtych oraz dwa czerwone kartoniki, to zapowiada wielkie emocje. Jeżeli w sobotnim spotkaniu wystąpią Arslan, Mkhitaryan i Reus, a któryś z nich zostanie ukarany przez sędziego to następne spotkanie obejrzy z trybun.
Dodajmy jeszcze, że arbitrem potyczki będzie Felix Brych z Monachium i możemy być pewni, że temperatura „dania głównego” 22. kolejki Bundesligi będzie wysoka. Rozjemca z Bawarii już raz wzbudził kontrowersje przez swoje błędy. Pewnym jest, że jakakolwiek wpadka tego doświadczonego sędziego nie zostanie przyjęta przez kibiców w Niemczech najlepiej.
Na zakończenie 22. kolejki Bundesligi na deser zobaczyć będziemy mogli Bayern Monachium, który już bez presji związanej z Champions League pojedzie do Hannoveru. Goście w Lidze Mistrzów mierzyli się z Arsenalem Londyn i w dość szalonym spotkaniu wygrali 2:0. Zdaniem wielu osób, to już kończy rywalizację w tej parze, jednak w głowach piłkarzy z Bawarii wciąż jest horror z zeszłego roku (3:1 na Emirates, 0:2 na Allianz Arena).
Hannover 96 – gospodarze niedzielnego starcia z pewnością nie będą faworytem meczu, jednak nikt nie wyklucza tego, że podopieczni Tayfuna Korkuta okażą się „czarnym koniem”. Zdobycie trzech punktów przez H96 z pewnością będzie przyjęte w całym kraju jako wielka niespodzianka. Będzie o to trudniej w szczególności, że zarówno Ya Konan i Hoffmann nie mają szans na wybiegnięcie na boisko. Co gorsze, w jednym z ostatnich treningów kontuzje złapali również Frantisek Rajtoral oraz Manuel Schmiedebach. To znacznie komplikuje jakiekolwiek plany urwania punktów przyjezdnym. Pamiętajmy jednak, że na szpicy Hannoveru zagra dwójka Rudnevs – Diouf. Ten duet powinien zrobić znaczącą różnicę. Były piłkarz Lecha Poznań zaliczył znakomity start w niemieckiej ekstraklasie. Strzeloną bramką utarł nosa zarządowi Hamburga SV, który musi się w tej chwili bronić przed spadkiem, borykając się z problemami z napastnikami. Diouf niedawno wrócił po kontuzji, a kibice mają nadzieję, że Mame wciąż pamięta jak skutecznie ukąsić przeciwników.
Pep Guardiola powiedział, że „Liga Mistrzów jest jak dobry posiłek w dobrej restauracji, a Bundesliga niczym pizza i hamburgery”. Tayfun Korkut postanowił odpowiedzieć na te słowa: – Wcześniej przygotujemy tą pizzę i hamburgery. Ustalimy składniki, bo chcemy, by to było bardzo ostre – przepychanki w futbolu są popularne (zeszłoroczna „orkiestra Wengera”), jednak ciężko przypomnieć sobie, by ligi były porównywane do dań kulinarnych.
Szkoleniowiec Hannoveru zapowiedział nam wielkie, kuchenne rewolucje. Obawiam się jednak, że jego podopieczni na koniec i tak będą musieli przełknąć gorzki smak porażki. Kto wie? Może po spotkaniu Pep Guardiola w nagrodę za zwycięstwo zabierze swoich piłkarzy na kolację do luksusowej restauracji?
Bayer nie przegrał z Man City tylko z PSG, i PSG nie
są anglikami
Dodaj komentarz
Dwudziesta druga kolejka Bundesligi przed nami. Trzynaście weekendów do końca sezonu 2013/2014 za naszą zachodnią granicą nie przyniesie tak wielkich emocji jak w innych ligach, choć i tak z pewnością nudno nie będzie.
Do pierwszej niespodzianki może dojść już w piątek. Na Veltins Arena o 20:30 Schalke 04 podejmie siódme w tabeli Mainz. Gospodarze tego starcia byliby z pewnością faworytami, ale… właśnie – ciężko sobie wyobrazić, że Jens Keller, mając w najbliższych dniach dwa tak arcyważne spotkania (mecz w ramach Champions League z Realem Madryt), wszystkie siły rzuci na Bundesligę. „Die Konigsblauen” mają bezpieczną, czteropunktową przewagę nad piątym Wolfsburgiem głównie za sprawą znakomitego startu rundy rewanżowej. Cztery mecze, cztery zwycięstwa – nie wszystkie drużyny mogą popisać się taką statystyką.
Mirko Slomka (fot. bundesliga.com)
Dobrą informacją dla kibiców z „niebieskiej” części Zagłębia Ruhry jest fakt, że do treningów już dawno wrócił Draxler i już w piątek prawdopodobnie wybiegnie po raz pierwszy po przerwie w wyjściowym składzie: – Julian trenował z nami cały tydzień i czuje się bardzo dobrze. Również Benedikt Howedes powinien wrócić na boisku – powiedział Keller. Trener cieszy się, że ma jeden lub dwa pionki więcej na szachownicy, jednak czy będzie w stanie wystawić ich przeciw z Moguncji? Z tym już mogą być problemy. Z samego obozu z Gelsenkirchen wypływają nie najlepsze informacje, że defensor może nie dać rady wybiec w piątkowy wieczór od pierwszej minuty.
Koniec złych wiadomości? Skąd. Aogo, Kirchhoff, Uchida, Clemens, Hoger – na nieszczęście, nie jest to lista graczy, którzy na ostatnich treningach popisywali się świetnymi zagraniami i na pewno zagrają z Mainz. To zawodnicy, którzy na Veltins Arena prawdopodobnie nie wybiegną z powodów urazów. Mało osób przypuszczało, że ktoś będzie w stanie przegonić Borussię Dortmund w liczbie kontuzji. A jednak…
Nieco mniejsze problemy kadrowe ma za to Mainz. Przy kłopotach Schalke nieobecność Baumgartlingera, Wetklo i Muellera to drobnostka. Z całej tej trójki, dwaj piłkarze to bramkarze. Kibice zespołu Thomasa Tuchela mogą jednak odetchnąć z ulgą, bo najlepszą wiadomością, która mogła do nich dotrzeć w ostatnich dniach to informacja o powrocie Christopha Moritza do treningów. On wraz z Joo-Ho Parkiem powinien pociągnąć grę do przodu. Czy syndrom walki na dwóch frontach zadziała również na niekorzyść Schalke?
Spotkanie Schalke z Mainz jest jednak jedynie przystawką przed wielkimi emocjami w 22. kolejce Bundesligi. „Wilki” w tym tygodniu podejmą na własnym stadionie drugich w tabeli „Aptekarzy”. Jeżeli piłkarze Wolfsburga myślą o walce o czwartą lokatę z „Die Konigsblauen” to podopiecznych Samiego Hyypii muszą zwyczajnie pokonać. Trzeba pamiętać, że nawet mimo fatalnych nastrojów po porażce 0:4 z Manchesterem City, goście z pewnością skóry tanio nie sprzedadzą.
Ciemne chmury zebrały się nad BayArena – piłkarze najpierw odpadli z Pucharu Niemiec (porażka z drugoligowcem, Kaiserslautern), potem potknięcie w lidze z Gelsenkirchen, a ostatnio wyżej wymieniona wpadka z Anglikami. A to wszystko na własnym terenie. Coś takiego nie przydarzyło im się już bardzo dawno. Na szczęście mecz z Wolfsburgiem odbędzie się na Volkswagen Arena. Może to ten obiekt będzie lekarstwem dla „Aptekarzy”?
Wolfsburg będzie musiał sobie poradzić bez kontuzjowanego Vieirinhy. Na ławce dla rezerwowych zasiąść powinni Ivica Olić i Timm Klose. Ten pierwszy jednak nie ma większych szans na występ. Chorwat cały czas ma problemy zdrowotne. Bayer Leverkusen poradzić sobie musi bez Emre Cana i Krusego (pierwszy pauzuje za kartki, drugi jest kontuzjowany). Z tego samego powodu, co Robbie pauzować będzie Emre Can. Miejsce 20-latka prawdopodobnie zajmie Sebastian Boenisch. Dlaczego nie Guardado? Prawdopodobnie Hyypia da mu odpocząć po ostatnich spotkaniach.
Przypuszczalne składy:
VfL Wolfsburg: Benaglio – Ochs, Naldo, Knoche, Rodriguez – Luiz Gustavo, Medojević – Arnold, de Bruyne, Perisić – Dost
Swoje spotkanie w sobotę rozegrają m.in. Borussia Dortmund z Hamburgiem SV. Mecz na Imtech Arena będzie okazją do debiutu dla Mirko Slomki. „Podziękowanie” za współpracę wręczono Bertowi van Marwijkowi w nagrodę za wprowadzenie drużyny do strefy spadkowej. Jedyna drużyna, która grała do tej pory we wszystkich sezonach Bundesligi, wyprzeda jedynie Eintracht Brunszwik. Irytacja sięgnęła apogeum, gdy HSV zostało ośmieszone przez beniaminka dowodzonego przez Torstena Lieberknechta.
Zbawcą dla drużyny ma być Slomka. – Oglądałem mecz przeciwko Braunschweigowi i ani do przerwy ani przy stanie 2:2 nie myślałem, że HSV przegra to spotkanie. Brakowało mi w ich grze prawdziwej piłki. Nie możemy dopuścić do tego, że każdy nasz występ na boisku to będzie jedynie walka. Musimy wierzyć w swoje możliwości, nie zapominając przy tym, gdzie aktualnie jesteśmy w tabeli. Moim celem jest wnieść do gry tego zespołu taktyczne elementy – powiedział nowy opiekun drużyny z Imtech Arena. Mirko dodał również, że jego ekipa będzie jadała wspólne obiady – czy wpływ wspólnego jedzenia będziemy mogli zobaczyć już w sobotę?
O ile rezultatów pracy byłego piłkarza Hannoveru 96 nie możemy być pewni, to jest wielka szansa, że zobaczymy dużo bramek. W ostatnich sześciu spotkaniach, Borussia Dortmund i HSV zdobyli łącznie… 29 bramek, co daje średnią niemal pięciu goli/mecz. Bilans zdecydowanie przemawia na korzyść „Borussen”. Sędziowie tych starć zawsze pokazywali również wiele kartek – 16 żółtych oraz dwa czerwone kartoniki, to zapowiada wielkie emocje. Jeżeli w sobotnim spotkaniu wystąpią Arslan, Mkhitaryan i Reus, a któryś z nich zostanie ukarany przez sędziego to następne spotkanie obejrzy z trybun.
Dodajmy jeszcze, że arbitrem potyczki będzie Felix Brych z Monachium i możemy być pewni, że temperatura „dania głównego” 22. kolejki Bundesligi będzie wysoka. Rozjemca z Bawarii już raz wzbudził kontrowersje przez swoje błędy. Pewnym jest, że jakakolwiek wpadka tego doświadczonego sędziego nie zostanie przyjęta przez kibiców w Niemczech najlepiej.
Na zakończenie 22. kolejki Bundesligi na deser zobaczyć będziemy mogli Bayern Monachium, który już bez presji związanej z Champions League pojedzie do Hannoveru. Goście w Lidze Mistrzów mierzyli się z Arsenalem Londyn i w dość szalonym spotkaniu wygrali 2:0. Zdaniem wielu osób, to już kończy rywalizację w tej parze, jednak w głowach piłkarzy z Bawarii wciąż jest horror z zeszłego roku (3:1 na Emirates, 0:2 na Allianz Arena).
Hannover 96 – gospodarze niedzielnego starcia z pewnością nie będą faworytem meczu, jednak nikt nie wyklucza tego, że podopieczni Tayfuna Korkuta okażą się „czarnym koniem”. Zdobycie trzech punktów przez H96 z pewnością będzie przyjęte w całym kraju jako wielka niespodzianka. Będzie o to trudniej w szczególności, że zarówno Ya Konan i Hoffmann nie mają szans na wybiegnięcie na boisko. Co gorsze, w jednym z ostatnich treningów kontuzje złapali również Frantisek Rajtoral oraz Manuel Schmiedebach. To znacznie komplikuje jakiekolwiek plany urwania punktów przyjezdnym. Pamiętajmy jednak, że na szpicy Hannoveru zagra dwójka Rudnevs – Diouf. Ten duet powinien zrobić znaczącą różnicę. Były piłkarz Lecha Poznań zaliczył znakomity start w niemieckiej ekstraklasie. Strzeloną bramką utarł nosa zarządowi Hamburga SV, który musi się w tej chwili bronić przed spadkiem, borykając się z problemami z napastnikami. Diouf niedawno wrócił po kontuzji, a kibice mają nadzieję, że Mame wciąż pamięta jak skutecznie ukąsić przeciwników.
Pep Guardiola powiedział, że „Liga Mistrzów jest jak dobry posiłek w dobrej restauracji, a Bundesliga niczym pizza i hamburgery”. Tayfun Korkut postanowił odpowiedzieć na te słowa: – Wcześniej przygotujemy tą pizzę i hamburgery. Ustalimy składniki, bo chcemy, by to było bardzo ostre – przepychanki w futbolu są popularne (zeszłoroczna „orkiestra Wengera”), jednak ciężko przypomnieć sobie, by ligi były porównywane do dań kulinarnych.
Szkoleniowiec Hannoveru zapowiedział nam wielkie, kuchenne rewolucje. Obawiam się jednak, że jego podopieczni na koniec i tak będą musieli przełknąć gorzki smak porażki. Kto wie? Może po spotkaniu Pep Guardiola w nagrodę za zwycięstwo zabierze swoich piłkarzy na kolację do luksusowej restauracji?